Ustawienia. Opcje. Sprzedaj. || Levi x Reader – Nazwa nieadekwatna do wieku

Nazwa nieadekwatna do wieku

Pod prysznicem stałam conajmniej z półgodziny. Nie mogę znieść myśli, że mu tak łatwo uległam. Ba! Że jeszcze się nie sprzeciwiałam!

~Spokojnie [t.i], najważniejszy jest spokój. – nakazałam sobie w myślach.

Kiedy ubrana w piżamę wyszłam z łazienki, zobaczyłam, że na łóżku leżał biały miś. Nie był duży, rzekłabym, że nawet skromnych rozmiarów. Kiedy połączyłam kropki, zdałam sobie sprawę z tego, że go tu wcześniej nie było. 

-Co ty kombinujesz Ackerman? – wyszeptałam patrząc na pluszaka.

Mimo, że najprawdopodobniej przyniósł go tu ten zabójczo przystojny zboczeniec, zabawka nie jest niczemu winna, no nie? Należy jej się trochę miłości.

Wskoczyłam na łóżko i nie zastanawiając się długo, zakopałam się pod kołdrą. Samego misia zaś złapałam w ręce i uniosłam go. Badałam wzrokiem jego małe ciało przez dobre pięć minut, zanim go do siebie przytuliłam. 

Nie zorientowałam się nawet gdy zasnęłam. Nie wiem czy spałam długo. Mogło to trwać godzinę, może jest już następny dzień, jednak obudził mnie donośny grzmot. Pisnęłam przerażona i niemal natychmiast utworzyłam całkiem zacny namiot z kołdry, pod którym spokojnie usiadłam z nowym towarzyszem. 

Złapałam go za łapkę i nie wiedząc czemu, zaczęłam się nią bawić. Machałam nią na wszystkie strony i ściskałam, gdy po pokoju rozchodził się dźwięk kolejnych wyładowań. 

Jak byłam młodsza, tata zawsze siedział ze mną podczas burzy. Głaskał mnie po głowie i opowiadał różne historyjki, zarówno zmyślone jak i te z życia wzięte. Zdarzało się nawet, że urządzaliśmy sobie karaoke, żeby zagłuszyć cały hałas. 

Po pokoju rozległ się dźwięk pukania. Nie zamierzałam odpowiadać, jeśli będzie chciał wejść to i tak to zrobi. Szczerze mówiąc, nie wiem po co on w ogóle puka, skoro i tak nie szanuje idącej za tym odpowiedzi. 

Kiedy tak rozmyślałam, poczułam jak materac obniża się pod wpływem nowego ciężaru. Wyjrzałam spod kołdry i gdy tylko zobaczyłam kto to, z powrotem się ukryłam. 

Co dziwne, nie zareagował. Nic nie mówił, nawet nie spojrzał w moją stronę. Siedział i milczał. Denerwowała mnie ta niezręczna cisza. Póki tu nie wlazł, atmosfera była taka luźna i przyjemna, teraz jest tak gęsta, że można ją ciąć nożem. 

-Czego chcesz? – wystawiłam głowę pluszaka za kołdrę, kierując jego pyszczek na Ackermana. 

-Tak sobie przyszedłem posiedzieć. – odparł opryskliwie. 

~No mój panie, tak nie będziemy rozmawiać. – pomyślałam, po czym odwróciłam się do mężczyzny plecami. 

-W takim razie, rób to gdzieś indziej. – parsknęłam. 

Wiedziałam, że w środku się gotuje – bardzo dobrze. Nie będę miła po tym jak mnie upokorzył i to tylko ku swojej satysfakcji. 

-Posłuchaj – zerwał ze mnie pościel, powodując, że opadłam na plecy wraz z misiem. – chcę tylko, byś się zachowywała jak należy, czy to… – urwał, gdy jego wzrok zatrzymał się na pluszaku. 

Uśmiechnął się. Spojrzałam na niego z rozdziawoną buzią, zdziwiona tym co widzę na jego twarzy. Wgapiając się w niego przez następne sekundy, po prostu musiałam sprawdzić, czy oczy nie płatają mi figla. Wyciągnęłam rękę po czym pociągnęłam go za policzek. 

Nie musiałam nawet długo czekać na cios w wierzch dłoni. Zabrałam ją szybko do siebie, po czym zasłoniłam obolałą rękę drugą. 

-Pewnie jesteś głodna, co maluchu? – zapytał spokojnie, jakby wszystko, co zdarzyło się niedawno nie miało nigdy miejsca. 

Na samo hasło “głodna” mój żołądek rozegrał hymn ku czci jedzenia.

Zaśmiałam się i kiwnęłam tylko głową na tak. Udam, że słowo “maluch” nigdy nie wyszło z jego ust. 

Mężczyzna nie czekając na mnie wstał i skierował się w stronę drzwi. Niemal natychmiast podniosłam się z łóżka i dorównałam mu kroku.

Gdy byliśmy na dole, stanęłam przy stole ciekawa dlajszego biegu wydarzeń. Czyżby zamierzał sam coś ugotować? No proszę, nie myliłam się. Ackerman powyciągał potrzebne mu rzeczy z szafek jak i lodówki. Akurat gdy ją zamykał, po całym mieszkaniu musiał roznieść się huk kolejnego grzmotu. Bez jakiegokolwiek zastanowienia, wskoczyłam pod najbliższy schron. Oparłam plecy o nogę stołu, po czym mocno wtuliłam się w misia, jednocześnie zasłaniając nim zawstydzoną twarz. 

-Wyjdź spod tego stołu. – powiedział łagodnie, nie spoglądając nawet w moją stronę. 

Rozejrzałam się dookoła, by następnie wykonać polecenie bruneta. 

Ku mojemu zdziwieniu, podszedł do mnie, a dosłownie ułamek sekundy po tym jak znalazł się przede mną, pogłaskał po głowie. Nie wiem co się dzieje, nie wiem czy chcę się w to wgłębiać, ale za oknem szaleje burza, więc nie będę rozpaczać nad swymi czynami. 

Bez chwili namysłu wtuliłam się w Leviego, chcąc zabrać mu całą odwagę, jaką tylko w sobie posiadał. 

Zacisnęłam palce na jego koszuli, jakby nie wiedząc, czego tak właściwie od niego oczekuje. Nie czekałam długo na jego odpowiedź. Mężczyzna wtulił mnie w siebie, po czym podniósł. Przeszedł tak ze mną przez kawałek kuchni, by następnie posadzić mnie na blacie. 

-Spokojnie kruszyno, tu ty i twój miś jesteście bezpieczni. – powiedział ze spokojem w głosie. 

Spojrzałam na małego kolegę, który wciąż tkwił w moich ramionach. Uśmiechnęłam się pod nosem i z nudów zaczęłam machać nogami. 

Siedzieliśmy w ciszy – nie była ona jednak jedną z tych niezręcznych. Było naprawdę przyjemnie. 

Kiedy Levi skończył gotować, nałożył jedzenie na talerze. Gdy rzucił krótkie “zapraszam do stołu” niemal nie spadłam z blatu kuchennego z powodu zadowolenia. 

Wiedziałam, że jest jednak zbyt pięknie. Zanim zdążyłam usiąść, Ackerman podszedł do mnie i dosłownie wyrwał pluszaka z rąk. Nie wierzyłam własnym oczom. Już miałam go odebrać, gdy jasnooki dłonią zasłonił mi usta. 

-Ubrudzisz go. – odpowiedział spokojnie, wiedząc o co chcę zapytać. 

-Kto daje i odbiera, ten się w piekle poniewiera Levi. – zrzuciłam dużą dłoń z twarzy, po czym usiadłam przy stole. – Zapamiętaj to sobie. 

-Spokojnie, oddam ci go jak zjesz.

Kiedy zajął swoje miejsce, zaczęłam z uśmiechem zajadać się pysznym spaghetti. 

No Ackerman masz jakieś zalety, nie można ci tego zaprzeczyć. 

Z talerza zniknął cały posiłek, a mój brzuch niemal pękał z radości. 

-Dziękuję! – krzyknęła odkładając porcelanę do zmywarki, po wcześniejszym jej opłukaniu. 

-Nie ma za co. – zaśmiał się podając mi swój talerz. – Dobrze, że zabrałem ci tego miśka. 

Niezbyt wiedziałam o co mu chodzi, jednak on postanowił szybko to wyjaśnić.

Złapał za ręcznik papierowy, zamoczył go, po czym zaczął wycierać mi buzię, zupełnie tak jak rodzic małemu dziecku. 

-Gotowe, maluch znów jest czysty. – uśmiechnął się oddając mi pluszaka. 

Nieśmiało zabrałam swojego towarzyszą z powrotem, a kiedy trzymałam już go w rękach – uciekłam do salonu. Wskoczyłam na ogromną kanapę, zajmując prawie całą jej powierzchnię. Cholernie zawstydzające są te jego przezwiska. Ile ja mam lat, żeby tak mnie nazywać? 

Opublikowano
Kategorie 18+ Attack on Titan
Odsłon 773
0

Komentarze

Bez komentarzy

Dodaj komentarz

error: Zawartość chroniona prawami autorskimi! Zakaz kopiowania!