Kapłanka Pięciu Żywiołów – Rozdział 9

– Jak mogłaś tak postąpić! – krzyknął Ashina, uderzając pięścią o stolik. Mężczyzna patrzył na nią groźnie, a w drugiej ręce trzymał fajkę. [Imię] zrobiła minę typowej nastolatki, która się buntuje.  – To było całkowicie nierozsądne.

– Ale dowiedziałam się więcej w kilka godzin niż ty w ciągu dwóch tygodni – odpyskowała.

Tobirama westchnął i klasnął dwa razy w dłonie. Męczyła go kłótnia między mężczyzną i wnuczką, zwłaszcza że ciągnęła się dobre piętnaście minut, a był środek nocy. Ten czas mógłby poświęcić na porządny odpoczynek po podróży, ale niestety go obudzono z tego pięknego snu. Snu, gdzie wszystko chodziło, jak w zegarku, Hashirama nie narzekał na pracę biurową, a on sam miał więcej czasu na swoje obowiązki i rodzinę. W końcu kiedyś powinien ją założyć, prawda?

– Zostawmy tą dyskusję na później. Najważniejsze, że Junko i Miwa są bezpieczne. A skoro udało wam się skontaktować z drugim gangiem, to powiedzcie nam, co udało wam się ustalić.

– Oczywiście – powiedziała już znacznie spokojniejszym głosem [Imię]. Wytłumaczyła całą sytuację i plan, jaki ustaliła z Isao nie dalej niż godzinę temu. – Kapłani wciąż będą ewakuować ludzi, a my będziemy się bawić w ściganie ich, między czasie Junko namierzy ich za pomocą Byakugana kryjówkę złodziei zwojów… Na śmierć zapomnieliśmy o trzecim gangu!

Ashina pokręcił głową.

– Już mówiłem panu Tobiramie na osobności, że trzeci gang, to nasi agenci.

Krótki śmiech wydobył się z jej ust.

– Jesteście z Wakaną siebie warci.

Tobirama podniósł pytająco brew i zerknął na przywódcę klanu Uzumaki, był wściekły na zmiankę o najwyższej kapłance. I zapewne nikt mi nie powie, kto to i o co chodzi…

– Ten trzeci gang działał również w sposób dywersyjny? – zapytał Ashinę, oczywiście wiedział, że tak, ale chciał przeciągnąć rozmowę z powrotem na właściwe tory i przy okazji wymusić skupienie nad całą sprawą.

– Owszem… Nie wytłumaczyłem wszystkiego, ponieważ chciałem, aby pan Tetsuya, Daisuke i Hiroshi byli obecni. 

Chłopacy skinęli głowami, choć Yamanaka z trudem powstrzymał ziewnięcie. Nie sądził, że zostanie zerwany z łóżka. Gdy tylko dziewczyny wróciły, od razu pobudziły ludzi, żeby jak najszybciej zacząć spotkanie. Oczywiście [Imię] wymusiła na Shimurze i Hyūdze swój plan. I teraz, poza nimi, reszta stała w yukatach.

– Te ataki odbywały się w nocy, chcieliśmy, aby wyglądało to na bandę złodziei, którzy nocami włamują się do domów, ale ich plany za każdym razem nie udają i walczą z naszymi obrońcami.

– Kapłan Isao nic nie wspominał o tym.

– Może by wspomniał, gdybyś ich nie obrażała – dodała Miwa pomocnie, ale w głosie było słychać drwinę.

Tobirama machnął rękami.

– To jakiś obłęd – warknął – i wy się macie za shinobi? Jeszcze jedna głupia uwaga i cała trójka stąd wyjdzie.

[Imię] była oburzona, że za chwilę może zostać odsunięta od sprawy. Miwa, że zarzucono jej brak profesjonalizmu. A dotychczas milcząca Junko, że za nic może zostać ukarana. Shimura strzeliła focha i zostawiła to bez komentarza, a Uzumaki westchnęła. Hyūga postanowiła  zaryzykować i się odezwać.

– Kapłan Isao mówił nam, że udało im się dwa dni temu dowiedzieć o działaniach klanu Uzumaki, nie dokończył, bo [Imię] zrobiła wejście smoka, ale wspominał o waszej dywersji.

– To już nie istotne, grunt, że znamy dwie organizacje z trzech – powiedział Tetsuya, – Możemy wykorzystać ten pomysł z nocnymi rabunkami. Tylko, zamiast kraść oszczędności i coś wartościowego, zabierać ludzi do kryjówki kapłanów.

Tobirama pokiwał głową.

– Hiroshi ma duże doświadczenie w eskortowaniu, mógłby pomóc w ewakuacji, natomiast Tetsuya będzie naszym kontaktem między kapłanami – zdecydował i dodał. – Gdy wybraliśmy go na misję z Hashiramą i Mito, zdecydowałem, że zostanie moim zastępcą, gdyby coś mi się stało. Nie wyobrażam sobie lepszej osoby do tej roli.

– Nie zawiedziemy cię, panie Tobiramo – odpowiedział Hiroshi. Tetsuya zmieszał się lekko, dlatego skinął lekko głową.

Owszem przywykł do pochwał ze strony Senju, ale nie do publicznego. To było miłe, zostać docenionym przy przywódcy innej wioski, ale też czuł brzemię, jeśli on nie sprosta zadaniu, to okryje hańbą shinobi z Wioski Ukrytego Liścia i Tobiramę. Odkąd dowiedział się o szczegółach misji i o zagrożeniach świata, starał się zachować spokój, ale teraz to zaczął się stresować. A zresztą? Od kiedy on dba o swoją reputację? To upierdliwość! Wykonał dwa głębokie wdechy, w porządku, znów jest spokojny.

– Osobiście przedstawię wam członków  drużyny – oznajmił Ashina.

– Natomiast nasza czwórka będzie szukała kryjówki organizacji “demony i my”? – zapytał Daisuke.

– Myślałem raczej o butelce sake na plaży dziesięć kilometrów na wschód stąd, ale to też może być – odpowiedział Senju z lekką ironią. – Przedyskutujemy tą sprawę jeszcze, na pewno pójdę ja, Junko i ty. Nie wiem jeszcze, jaką rolę odegrają dziewczyny. Trzeba zachować najwyższą ostrożność, a nie wiem, czy pięcioosobowy zespół nie będzie za duży na takie akcje.

Chwilowe potakiwanie i cisza, którą przerwał przywódca Uzushiogakure.

– To skoro już wszystko zostało omówione i ustalone, proponuję wrócić do łóżek i jeszcze pospać.

– Ja jestem za – dodał Yamanaka, ziewając.

Nim się ktokolwiek zorientował, wszyscy już wyszli, poza [Imię] i Tobiramą. Uzumaki pochwyciła jego spojrzenie i zrozumiała, że czeka ją rozmowa, dlatego zostali. Mężczyzna zamknął drzwi za ostatnią osobą i wrócił do stolika.

– Co się z tobą dzieje?

– Nic –  odparła z niewinnym uśmiechem, robiąc rękami gest, jakby nie wiedziała, o co mu chodzi.

– Mam dość tych gierek, [Imię]. Byłaś inna, gdy się poznaliśmy.

– Gdy się poznaliśmy, byłam nieśmiała i nieporadna.

Gdyby nie to, że właśnie prowadzili ze sobą dość poważną rozmowę, ta uwaga pewnie wywołałaby u niego uśmiech.

Taką ją pamiętał, nieśmiałą i nieporadną, często oblewał ją rumieniec zażenowania. Wymagania rodziny niszczyły ją, starała się być najlepsza we wszystkim, ale zamiast tego robiła jeszcze większy bałagan. Na przestrzeni kilku tygodni, gdy pomagała mu w biurze i szkoliła się pod jego okiem, z niezdary zrobiła się z niej kunoichi i dość pewna siebie kobieta o dość ciętym języku.

Kobieta?

Owszem, ostatni raz, jak ją widział, nie była nawet pełnoletnia. Dwa dni temu pomyślał, że dojrzała. I to prawda. Jej figura była dojrzalsza, rysy twarzy również, ale co z charakterem? Wczoraj i dziś pokazała, że nie, ale może coś mu uciekało, może próbuje ukryć się pod tym wszystkim, a tak naprawdę i wewnętrznie się zmieniła.

– Mam coś na twarzy, że tak mi się przyglądasz?

Wyrwało ją zza dumy jej pytanie. Owszem, jej twarz szpecił drwiący uśmiech.

– Kim jest Wakana?

Wstrzymała oddech, nie spodziewała się tego. Opanowała się szybko i odpowiedziała.

– Najwyższa kapłanka Świątyni Pięciu Żywiołów.

– I?

Kolejny zaskok.

– I? – powtórzyła. – I co? N-nie rozumiem, o co ci chodzi.

Tobirama spojrzał na nią  przeszywająco. Nigdy tego chyba nie robił w stosunku do niej, gdyż pod wpływem tego lodowatego spojrzenia czerwonych oczu spadła jej pewność siebie.

– “Jesteście z Wakaną siebie warci” – zacytował.

Zagryzła wargę.

– On miał z nią romans…

Momentalnie zrobiło jej się słabo. Odwróciła wzrok od niego, nie sądziła, że w ten sposób uda mu się cokolwiek od niej wyciągnąć.

– Chyba nie chcesz mi powiedzieć, że…

– Że jestem wnuczką kapłanki Wakany? Owszem – dokończyła za niego i westchnęła, chyba już nie ma, jak uciec. – Dziadek Ashina, będąc młodym chłopakiem, często podróżował ze swoim ojcem, poprzednim przywódcą Uzushiogakure, do świątyni. Tam poznał Wakanę, zakochał się w niej, a ona go po prostu wykorzystała. Widzisz… Kapłani świątyni muszą umieć kontrolować swoją naturę czakry, ale też fūinjutsu, Wakana uwiodła dziadka, aby przekazał ze swoimi genami swoje umiejętności. Miała nadzieję na idealnego dziedzica. Tyle że z jednej ciąży urodziły się bliźniaki, dlatego jedno oddała i był to mój ojciec. Dziadek Ashina był wściekły, żądał nawet kontaktu z córką, ale wtedy na scenę weszła tamtejsza najwyższa kapłanka i zagroziła wojną, dla kompromisu pradziadek kazał podpisać umowę, na mocy której moja ciotka została w świątyni, a ojciec wychował się tutaj. Oni nawet nie wiedzieli o sobie.

Wstała od stołu i podeszła do okna.

– Ale nie rozumiem, jak twój ojciec dał radę się wychować jako syn przywódców? I dlaczego akurat jego odsunięto?  I co ty masz z tym wszystkim wspólnego?

Pytania płynęły jedno po drugim, stwierdził, że nie ma sensu zadawać ich więcej i czekał. Po prostu czekał, aż coś powie, nawet niekoniecznie odpowiedzi na pytania, bo coś czuł, że na tych trzech z pewnością nie skończy.

[Imię] pokręciła lekko głową.

– Dziadek nigdy mi nie mówił, jak udało się przekonać mieszkańców do ojca. Wakana go odrzuciła, ponieważ  był słaby i mały.

– Skazały go na śmierć.

– Tak! – Odwróciła się do niego. – Sześć lat temu, gdy pokonaliśmy handlarzy niewolników, Wakana przybyła do wioski i poinformowała dziadka o śmierci ciotki. Podobno załamała się po urodzeniu martwego dziecka, a wcześniej trzy razy poroniła, więc popełniła samobójstwo.

Zresztą jakoś mnie to nie dziwi, z taką podłą i dwulicową matką, jak Wakana, też bym się powiesiła.

– Dziadek zapomniał o tym, ale w umowie jest podpunkt, który mówi, że w przypadku śmierci dziedziczki najwyższej kapłanki, potomek mojego ojca będzie następnym kapłanem. Tobiramo, poza mną ojciec nie miał żadnych dzieci.

Patrzył na nią szeroko otwartymi oczami, założył ręce na stole.

– Dlatego zwiałaś i ukrywałaś się przez te sześć lat.

– Tak, chciałam napisać, ale Wakana jest nieugięta i nieobliczalna, przez te wszystkie lata wysyłała kapłanów na moje poszukiwania, bałam się, że wysłała szpiegów do Konohy i Uzushiogakure i daliby radę mnie namierzyć.

– Ale nie rozumiem, dlaczego jesteś dla niej taka ważna.

– Najwyższa kapłanka lub kapłan to osoba, która przewodzi kapłanom, ale też posiada moc do kontroli nad wszystkimi żywiołami, ale tylko potomkowie posiadają w sobie tę umiejętności. Jednak tacy kapłani mają prawo posiadania jednego dziecka, dlatego też nawet jeśli ojciec byłby silny, to i tak poszedłby w odstawkę. W historii świątyni jest dosłownie pięciu kapłanów, reszta to kapłanki. Ja nie chcę takiego życia. Nie wiem, czy chcę mieć dzieci, ale nie chcę za nie decydować o ich życiu, tak samo, jak za mnie zadecydowano.

Głos jej się łamał, nogi zrobiły jej się niczym z waty. Powoli wróciła do stołu i usiadła, bo czuła, że może nie dać rady dalej ustać. Gorzkie łzy popłynęły po jej twarzy.

– Wróciłam do Konohy, bo tylko tam czułam, że mogę żyć po swojemu. Poza tym wcześniej dowiedziałam się, że Wakana się poddała i już mnie nie szuka. Ale teraz… Gdy zmierzamy do świątyni… Tobiramo, ona na pewno pomoże zamknąć te szczeliny, gdy tylko ostatecznie zgodzę się na jej warunki i zostanę w świątyni. Ona się nie podda, dopóki nie dopnie swego.

Załkała cicho i schowała twarz w dłoniach. Senju nic już nie powiedział, przesiadł się bliżej jej i objął ją opiekuńczo rękami.

Nie takiej prawdy się spodziewał, właśnie został rozerwany i cierpiał razem z nią. Miał jeszcze tak wiele pytań, ale to na razie mu wystarczy. Za dużo wrażeń, jak na te kilka dni, a czuł, że jeszcze czeka go wiele niespodzianek. Jedyne, co mu zostało, to bycie wsparciem emocjonalnym dla niej/

“Wpakowałem mojego jedynego syna i wnuczkę w bagno, z którego ona nie jest już w żaden sposób wyjść”. Przykro mi, panie Ashino. Miałem nadzieję, że gdy ja poznam prawdę, zdołam jakoś ocalić [Imię]. Ale nie wiem jak…

Autor Aven
Opublikowano
Kategorie Naruto
Odsłon 334
0

Komentarze

Bez komentarzy

Dodaj komentarz

error: Zawartość chroniona prawami autorskimi! Zakaz kopiowania!