Wszystko czego potrzebuję to ty – Rozdział dwudziesty dziewiąty

WSPOMNIENIE:

Wracam właśnie do domu po skończonych lekcjach. Drew i Mat powinni być już w domu, więc drzwi są otwarte. Wchodzę do środka i czuję zapach spalenizny. Wbiegam szybko do kuchni i nie wiele brakuje żebym się udusiła. W kuchni jest pełno dymu. Szybko otwieram wszystkie okna i wyciągam z piekarnika to, co właśnie się spaliło. Wyglądem przypominało kurczaka. Ciekawe który z nich wpadł na pomysł, żeby zrobić obiad i to w dodatku coś piec. Pozabijam ich za to!

– Andrew, Matthew! Natychmiast na dół! – usłyszałam jak zbiegają po schodach.

– Czemu czuć spaleniznę? – zapytał Drew.

– Może wy mi to wyjaśnicie? Kto wpadł na pomysł żeby gotować?

– Chcieliśmy tylko zrobić obiad. – zaczął Mat.

– A nie wpadliście na to, aby co jakiś czas zajrzeć czy nic się nie dzieje? Zobaczcie ile tu jest dymu. Można się udusić.

– Samo miało się wyłączyć. Ustawiliśmy zegar. – wytłumaczył Drew.

– Jaką temperaturę ustawiliście i na jaki czas?

– Maksymalna temperatura oraz dwie i pół godziny.

– Za dużo i za długo. Dobra… Nieważne. Przynajmniej dom nie jest spalony. Nie zamykajcie okien przez jakiś czas. Ja idę do Victor.

– Powinnaś z nim zerwać.

– Nie zerwę z nim tylko dlatego, że go nie lubicie. Nie zaczynajcie znowu tego tematu.

– Poczekaj. Zanim wyjdziesz… Przyszedł do ciebie jakiś list.

– Od kogo?

– Nie ma nadawcy.

– To dziwne. Gdzie jest ten list?

– Leży na blacie w kuchni. Dziwne, że go nie zauważyłaś.

– Wiesz… Miałam coś innego do roboty.

Podeszłam do blatu i wzięłam list. Pobiegłam do swojego pokoju i otworzyłam go. W środku były jakieś zdjęcia. Przyjrzałam im się i nie mogłam uwierzyć własnym oczom. Był na nich Victor w łóżku z jakąś dziewczyną. Byli nadzy. W dodatku, na każdym zdjęciu był z inną dziewczyną, a tych zdjęć było chyba dziesięć. W środku była jeszcze jakaś karteczka oraz płyta. Wzięłam karteczkę w rękę i zaczęłam czytać.

,,Twój kochaś nie jest taki jak myślisz, że jest. Gdy ty siedzisz sobie w pokoju i czekasz na wiadomość od niego, on zabawia się z innymi panienkami. Ja bym nigdy cię nie skrzywdził. Na mnie zawsze możesz liczyć.

Twój T.”

T? Kim on jest? I skąd zna mój adres? Nie, to nie to jest teraz ważne.

Usiadłam na łóżku, wzięłam laptopa, włączyłam go i włożyłam płytę. Po chwili na ekranie pojawił się film z udziałem mojego chłopaka. Mianowicie, na filmie było pokazane jak mój chłopak uprawia seks z jakąś dziewczyną. W pierwszej chwili w moich oczach pojawiły się łzy, ale zaraz zniknęły. Teraz ogarnęła mnie złość. Zarówno na siebie jak i na niego. Jak mogłam być taka głupia? Zamknęłam laptopa, wzięłam zdjęcia i wybiegłam z pokoju, a potem z domu i skierowałam się w stronę domu Victora. Na miejscu byłam po kilkunastu minutach. Zapukałam do drzwi i po kilku sekundach Victor wpuścił mnie do środka.

– Kitty? Co ty tu robisz tak wcześnie? Przecież mieliśmy się spotkać dopiero za dwie godziny. – Nic się nie odzywałam. Stałam tak i zastanawiałam się, jak ja mogłam z nim być? – Kitty? Stało się coś? Wyglądasz na zdenerwowaną.

– Muszę cię o coś zapytać. – Kiwnął głową, więc kontynuowałam. – Co robiłeś w zeszły weekend gdy nie mogłeś się ze mną spotkać?

– Znowu to wyciągasz? Przecież rozmawialiśmy już o tym kilka razy. Mówiłem ci, że byłem z rodzicami u rodziny.

– A wczoraj? Dlaczego nie odpisywałeś na moje wiadomości i nie odbierałeś ode mnie gdy do ciebie dzwoniłam?

– Byłem zajęty i nie mogłem. – Jeszcze kłamie mi prosto w oczy.

– Czym? Może bzykaniem innej laski?!

– O co ci chodzi?! Przychodzisz tu i o wszystko mnie wypytujesz! Twoi bracia znowu ci czegoś o mnie nagadali?! – Zaczął wymachiwać dłońmi.

– Żałuję, że im wtedy nie uwierzyłam! – Krzyknęłam i rzuciłam w niego zdjęciami. – Może wyjaśnisz mi co to jest?

– Jakby nie patrzeć, to są zdjęcia. Nie wiedziałem, że oślepłaś. – Prychnął.

– Pytanie co ty na nich robisz. Nagi i w dodatku nie sam, tylko z jakimiś dziwkami!

– Jak widać leżę. – Słychać w jego głosie kpinę.

– Nie mam zamiaru grać z tobą w słowne przepychanki. Z nami koniec. Nigdy więcej do mnie nie pisz, ani nie dzwoń. Dla mnie już nie istniejesz. – Chciałam już wyjść z jego domu, ale mi na to nie pozwolił. Złapał mnie za nadgarstek i odwrócił w swoją stronę, a potem położył dłoń na mojej szyi i przyszpilił mnie do ściany. – Puszczaj mnie.

– Moja droga Kitty. Jesteś taka naiwna. Myślisz, że możesz ode mnie odejść gdy tylko masz na to ochotę? Otóż nie. Odejdziesz tylko wtedy gdy ja ci na to pozwolę. – Potem uderzył mnie z pięści w twarz, a potem kolejny raz i kolejny. – Pomogę ci to zapamiętać. Będziesz pamiętała tą lekcję do końca swojego życia.

Rzucił mnie na podłogę, a potem zaczął mnie kopać. Wzrok miałam już rozmazany. Byłam już bliska utraty przytomności gdy ktoś wbiegł do środka. Było to kilka osób. Nie rozpoznałam ich od razu. Zrobiłam to dopiero gdy usłyszałam ich głosy. To byli moi bracia. Nie słyszałam za bardzo o czym rozmawiali. Widziałam tylko zarysy sylwetek i jak ktoś rzuca się na Victora, a jedna podbiega do mnie.

– Kat tylko nie zamykaj oczu. – To był głos Matta. Wziął mnie na ręce i wybiegł z domu. Potem już nie pamiętam co się działo, bo straciłam przytomność. Obudziłam się dopiero w szpitalu. Obok łóżka stali moi bracia. Mieli bardzo poważny wyraz twarzy. Chciałam się podnieść, ale Drew mnie powstrzymał.

– Nie wstawaj. Musisz odpoczywać. – Spojrzał na Matta. – Idź po lekarza i powiedz, że się obudziła. – Po chwili jego wzrok znów przeniósł się na mnie.

– Możecie mi powiedzieć o co wam chodzi?

– To chyba my powinniśmy przesłuchiwać teraz ciebie. Nie sądzisz? – Powiedział Drew.

Nie patrzyłam na niego tylko na sufit.

– Dlaczego poszłaś do niego sama? Mogłaś nas poprosić to byśmy z tobą poszli. Nic by się wtedy nie stało i nie leżałabyś tutaj. – Powiedział Drew.

– To był mój problem i chciałam załatwić to sama. Skąd się tam wzięliście?

– Po tym jak wybiegłaś, weszliśmy do Twojego pokoju i zobaczyliśmy liścik. Otworzyliśmy twojego laptopa i pojawił się filmik. Od razu wybiegliśmy za tobą, ale cię nie dogoniliśmy. Na całe szczęście zdążyliśmy.

– Dziękuję wam. – Spojrzałam na niego. I zobaczyłam krew na jego koszulce. – Mam nadzieję, że ta krew na twojej koszulce należy do Victora.

– Oczywiście, że do niego. Chociaż jest tu też trochę twojej krwi.

– Wiecie ile będę tu leżeć?

– Musisz dziś zostać na obserwacji, a jutro po południu mają cię wypisać. Rodzice rozmawiają z lekarzem.

– Całe szczęście. Która jest godzina?

– Koło dwudziestej.

– Idźcie już do domu. Musicie się wyspać. Weźcie ze sobą rodziców.

Do sali wszedł lekarz, a za nim rodzice i Mat. Lekarz przywitał się i podszedł do mnie, poświecił mi w oczy latarką, a potem zapisał coś w karcie.

– Jak się czujesz? Podaliśmy ci leki przeciwbólowe, więc nie powinno cię nic boleć, ale jeśli jest inaczej to mów.

– Wszystko w porządku. Kiedy będę mogą wyjść?

– Myślę, że jutro po południu powinnaś dostać wypis. Z mojej strony to tyle na dziś. Dobranoc.

– Dobranoc. – Odpowiedziałam. – Wy też już powinniście iść. Robi się późno. – Chcieli już zaprzeczyć, ale im przerwałam. – Ze mną wszystko dobrze. Nie martwcie się tak.

– No dobrze. Jak tylko będzie się coś działo to masz dzwonić.

– Mamo, jest dobrze. Naprawdę. Idźcie już. – Pożegnaliśmy się i wyszli.

Kilka minut po wyjściu rodziców i moich braci, odwiedził mnie Victor. Nie wyglądał najlepiej z siniakiem na twarzy i ze złamanym nosem.

– Po co tu przyszedłeś?

– Chciałem porozmawiać.

– Niby o czym? Powiedziałam ci już wszystko co chciałam.

– Ty może tak, ale ja jeszcze nie.

– Więc słucham. Tylko uważaj na słowa.

– Jeśli myślałaś, że to koniec to jesteś w błędzie. To dopiero początek. Twoi bracia mi za to zapłacą. Chyba, że do mnie wrócisz. Wtedy nic im się nie stanie. Jeśli odmówisz, to możesz zacząć się już z nimi żegnać.

– Skończyłeś? To teraz ja ci coś powiem. Masz stąd wyjść i nigdy więcej nie pokazywać mi się na oczy. Moich braci masz zostawić w spokoju i się do nich nie zbliżać.

– Co ty mi możesz zrobić?

– Oskarżę cię o pobicie i trafisz do więzienia.

– Grozisz mi?

– Ostrzegam. Masz nie zbliżać się do mnie i moich braci.

– Jeszcze tego pożałujesz. To jeszcze nie koniec. – I wyszedł. Nie mówiłam o tej rozmowie oraz ‘umowie’ nikomu. Wiem o tym tylko ja i on. 

Autor Iviena
Opublikowano
Kategorie 18+ Romans
Odsłon 239
0

Komentarze

Bez komentarzy

Dodaj komentarz

error: Zawartość chroniona prawami autorskimi! Zakaz kopiowania!