Wszystko czego potrzebuję to ty – Rozdział dziewiętnasty

Sobota. Dzień wyjścia do klubu z Rose i Alexem. Jest godzina piętnasta trzydzieści. O siedemnastej mają do mnie przyjść i pomóc mi się przygotować. Mam jeszcze godzinę do ich przyjścia, więc przez ten czas pójdę się wykąpać. Po trzydziestu minutach wyszłam z wanny i usłyszałam jak Drew krzyczy z dołu:

– Kat! Rose i Alex przyszli.

– Niech przyjdą do mojego pokoju!

Założyłam szybko bieliznę, spodenki i bluzkę na ramiączka. Kilka sekund później drzwi od mojego pokoju otworzyły się i weszli przez nie moi goście. Rose miała na sobie czerwoną obcisłą sukienkę. Wyglądała w niej świetnie.

– Wybacz, że tak wcześnie, ale Rose uparła się żeby już przyjść, bo nie zdążymy cię wystroić.

– Przecież mamy trzy godziny.

– To są TYLKO trzy godziny. Musimy wybrać dla ciebie sukienkę, zrobić fryzurę i cię umalować.

– Tylko proszę nie przesadź z tym wszystkim.

Po dwóch godzinach byłam umalowana i uczesana. Rose zrobiła mi loki, a jeśli chodzi o makijaż to mam zrobione smoky eye. Został tylko wybór sukienki. Alex i Rose wybrali mi czarną sukienkę, która miała rozkloszowany dół. Weszłam do łazienki i ją założyłam. Po kilku minutach wyszłam ubrana.

– Niezła z ciebie laska. Chyba będę musiał cię pilnować w tym klubie.

– Daj spokój. – Machnęłam na niego ręką.

– Aleks ma rację. Świetnie wyglądasz.

– Może już lepiej chodźmy.

Gdy byliśmy już w klubie, udaliśmy się do stolika, który zajął nam Max – chłopak Rose. Coś mi się w nim nie podoba. Jest jakiś dziwny. Niby chodzi z Rose, ale jak ona nie patrzy to ogląda się za innymi dziewczynami. Lepiej będzie gdy będę miała go dziś na oku. Po kilku wypitych drinkach i kilku tańcach usiedliśmy przy naszym stoliku. Max oznajmił, że idzie do łazienki, a Alex wykorzystał moment na zwierzenia.

– O co chodzi? No mów. Jestem bardzo ciekawa. – Rose jak zwykle jest niecierpliwa.

– Może daj mu najpierw dojść do słowa? – Rose zamilkła, Alex się zaśmiał.

– Ja… Poznałem kogoś.

– Kogo? Jak ma na imię? Gdzie się poznaliście? – I kilka innych pytań wychodziło z ust moich i Rose. Zadawałyśmy je jedno po drugim.

– No więc tak… Ma na imię Ben. Poznaliśmy się na jednym z portali randkowych. Przyjemnie nam się pisze. Piszemy o wszystkim i o niczym. – Tak, Alex jest gejem. Powiedział mi o tym jakiś czas temu. Prawdę mówiąc to sama już coś podejrzewałam, więc gdy mi o tym powiedział nie byłam zaskoczona. Nie przeszkadza mi to. Jest moim przyjacielem i tylko to się liczy.

– Spotkaliście się już na żywo?

– Jeszcze nie. Chce się spotkać za tydzień i właśnie dlatego proszę was o pomoc.

– O pomoc? Jak ci mamy pomóc?

– Doradźcie mi co ja mam zrobić.

– Spotkaj się z nim.

– Co mam robić na tym spotkaniu?

– Po prostu bądź sobą.

– Tym szalonym, miłym i zabawnym Alexem, którego kochamy.

– A co jeśli mu się nie spodobam?

– Wtedy jego strata. Jeśli tak się stanie to będziesz cały mój. – Przytuliłam go.

– Dzięki Kat.

– A ja to co?

– Ty masz Maxa. – Powiedziałam i wypięłam jej język.

– A ty Luke’a.

– O nie. Ja i Luke to skończony temat.

– Czemu tak mówisz? – Alex odsunął mnie od siebie delikatnie i spojrzeli na mnie oboje.

– Ma dziewczyn na pęczki. Nie mam zamiaru już się w to wtrącać. Niech robi co chce. Nie chce już więcej cierpieć.

– Więc odpuszczasz go sobie?

– Tak.

– I jak znajdzie sobie dziewczynę to nic nie poczujesz? Nie będziesz cierpieć patrząc na nich?

– Trochę pocierpię i mi przejdzie.

– Trochę? Dziewczyno! Ty się chyba nie widziałaś przez ostanie dwa miesiące.

– Za każdym razem gdy widziałaś go rozmawiającego z jakąś dziewczyną myślałam, że się rozpłaczesz.

– Właśnie dlatego z nim kończę. Nie będę w nim zakochana, to nie będę cierpieć.

– Tylko jest jedno niedopatrzenie w tym planie.

– Jakie?

– Myślisz, że tak szybko się odkochasz? A co będzie gdy to się nie stanie?

– Będę wtedy beznadziejnie zakochana w Luke’u. Dam sobie jakoś radę. Przeżyłam gorsze rzeczy.

– Pamiętaj, że masz jeszcze nas. Zawsze ci pomożemy.

– Dziękuję. – Przytuliliśmy się całą trójką.

– Skoro poważną rozmowę mamy zaliczoną, to co teraz robimy?

– Wracamy na parkiet? – Zapytała Rose.

– Nie wiem jak wy, ale ja muszę skoczyć do łazienki. – Powiedziałam i skierowałam się w stronę toalet. Maxa nie ma już od dłuższego czasu. Trzeba to sprawdzić, ale najpierw jednak skorzystam z toalety. Weszłam do damskiej łazienki i usłyszałam czyjeś jęki. Dochodziły z jednej z kabin. Serio ludzie? Nie możecie wynająć sobie jakiegoś pokoju lub jechać do domu? Podeszłam do umywalki umyłam dłonie i spojrzałam w lustro, aby ocenić swój wygląd. Nie było najgorzej. W chwili gdy miałam już wychodzić, z jednej z kabin wyszła jakąś blond lala, a za nią… MAX. Czyli tak się bawi w klubach. Nawet jeśli przyszedł do niego ze swoją dziewczyną.

– Hej – Na dźwięk mojego głosu uniósł wzrok do góry i spojrzał na mnie przerażony. Oj, tak… Bój się, bo masz czego.

– Kat, ja to wszystko wyjaśnię. To ona mnie tu zaciągnęła. Ja tego nie chciałem, naprawdę. To wszystko jej wina. Proszę nie mów nic Rose. – Patrzył ma mnie błagalnie. Blond lala patrzyła na niego wściekłym spojrzeniem.

– Naprawdę myślisz, że uwierzę w te brednie? Mówisz, że ona zaciągnęła cię tu siłą? – Wskazałam na nią. – Myślisz, że jestem na tyle głupia by ci w to uwierzyć? Nie ośmieszaj się. Jesteś dupkiem. Mając taką świetną dziewczynę jak Rose, bzykasz się z innymi laskami w klubowych łazienkach. I jesteś idiotą jeśli myślisz, że jej nic nie powiem i nie uświadomię jej jakim jesteś skurwysynem. Masz się więcej do niej nie zbliżać. A teraz żegnam. – I wyszłam. Byłam wściekła na siebie, że nie odkryłam tego wcześniej. Ale lepiej późno niż wcale, prawda? Teraz pozostaje mi powiedzieć o wszystkim Rose. Tylko jak ja mam to zrobić? Nie ważne w jak delikatny sposób to zrobię i tak będzie zraniona. Wróciłam do naszego stolika. Rose śmiała się z czegoś z Alexem. I jak ja mam jej to teraz powiedzieć? Usiadłam obok Rose z poważną miną.

– Coś ty taka poważna? – Spojrzałam na nią i złapałam ją za dłonie.

– Rose, słuchaj. To co ci teraz powiem nie będzie miłe, ale nie mogę tego przed tobą ukrywać.

– Kat, zaczynam się bać. Co się stało? – Ścisnęła moje dłonie.

– Poszłam do łazienki i z jednej z kabin słychać było czyjeś jęki. Ktoś tam uprawiał seks. Po chwili wyszli i… – W tym momencie mi przerwała.

– I co to ma wspólnego ze mną?

– To, że tym kimś była jakaś blondynka i Max – twój chłopak.

– Co?! To niemożliwe! – Krzyknęła i gwałtownie wstała.

– Sądzisz, że mogłabym cię okłamać? – Zapytałam smutna.

– Nie, ale to… O Boże! – Usiadła, zakryła twarz dłońmi i się rozpłakała. Razem z Alexem przytuliliśmy ją.

– Może wracajmy już do domu? – Zapytał Alex. Rose kiwnęła głową, więc wyszliśmy z klubu.

– Moglibyśmy pojechać do mnie? Nie chcę teraz zostawać sama. – Od razu się zgodziliśmy. Poszliśmy na postój taksówek i wsiedliśmy do jednej. Podaliśmy adres kierowcy i po jakichś dziesięciu minutach byliśmy na miejscu. Otworzyła drzwi i skierowaliśmy się do jej pokoju. Usiadła na łóżku i ponownie wybuchła płaczem. Alex przytulił ją z jednej strony, a ja z drugiej. Siedzieliśmy tak przez dłuższy czas, dopóki Rose się nie uspokoiła.

– Dziękuję. – Powiedziała i przytuliliśmy się całą trójką.

– Skoro jeszcze nie chce nam się spać, to co robimy?

– Może obejrzymy jakiś film? – Zgodziłyśmy się na propozycję Alexa.

– Komedia romantyczna.

– Jak stracić chłopaka w dziesięć dni?

– Może być. – Razem z Rose wstałyśmy z łóżka. – Alex! Odpalaj laptopa, a my pójdziemy przygotować przekąski i po napoje.

– Tak jest!

I tak właśnie minęła nam reszta weekendu. Na rozmowach, śmiechach i oglądaniu filmów. To naprawdę był super weekend. Przydała nam się chwila zabawy. Jednakże nie wiedziałam jeszcze, że najbliższe dni okażą się dla mnie takie ciężkie.

~***~

To prawda, że przy dobrej zabawie czas szybko mija. Jednakże koniec weekendu oznacza nadejście poniedziałku czyli szkołę, o czym przypomina mi dzwoniący w tej chwili budzik. Wyłączam go i zwlekam się z łóżka. Zakładam zwiewną sukienkę i do tego sandałki. Robię delikatny makijaż, czyli nakładam puder oraz maluję rzęsy. Przeczesuję włosy szczotką i jestem gotowa. Pakuję książki do plecaka i schodzę na dół, do kuchni. Przy stole siedzieli rodzice.

– Dzień dobry.

– Dzień dobry. – Wzięłam kanapkę z talerza.

– A gdzie Drew i Mat? I dlaczego nie jesteście jeszcze w pracy?

– Wyszli dziś dość wcześnie. Myśleliśmy, że coś o tym wiesz. My również zaraz wychodzimy.

– Nie, nic nie wiem. Ostatnio jakoś rzadko ich widuję, a mieszkamy pod jednym dachem.

– Ostatnio wcześniej wychodzą i później wracają. To rzeczywiście może być dziwne.

– Przestańcie się tak zamartwiać. To faceci. Jakby coś się działo, to by powiedzieli. – Powiedział tata. Spojrzałyśmy na siebie z mamą, ale nic nie powiedziałyśmy. Zerknęłam na zegarek. Czas wychodzić.

– Muszę już iść. Do zobaczenia później.

– Pa! – Krzyknęła mama zanim zamknęłam drzwi.

Po kilkunastu minutach byłam na szkolnym dziedzińcu. Przy fontannie siedziała Rose z Alexem. Podeszłam do nich i się przywitałam. Przytuliłam się do Alexa, a on odwzajemnił uścisk.

– Hej kochanie. Cześć Rose.

– ‘Kochanie’? Od kiedy ze sobą chodzimy, bo jakoś nie mogę sobie przypomnieć. – Zaczął się śmiać.

– Hmm… Od teraz!

– Czuję się porzucona. – Spojrzeliśmy na siebie z Alexem by po chwili zaatakować Rose przytulasami.

– A tak w ogóle… Słyszałyście o nowej dziewczynie w szkole? – Zapytał Alex.

– Nie jest nowa.

– Co masz na myśli?

– No tak. Nie było was wtedy jeszcze w szkole. Chodziła z nami do klasy, ale nie długo przed tym jak Alex się do nas przeniósł, Monica rozpoczęła karierę muzyczną jako wokalistka zespołu. Przez ten kontrakt, zerwała z Lukiem. Od tamtej pory się nie pokazywała. Ciekawe czemu wróciła.

– Zerwała? To znaczy, że ze sobą chodzili?

– No tak. Nigdy ci o tym nie wspominałam?

– Jakoś nie było okazji.

– Ciekawe czemu się pojawiła.

– Masz teraz chyba inne zmartwienia.

– Znaczy jakie?

– Te zmartwienia mają na imię Ben.

– I to dosłownie. – Powiedział i posmutniał.

– Co masz na myśli? Stało się coś?

– Nic. – Odwrócił wzrok.

– Widać, że coś się dzieje. Powiedz nam. Wiesz, że zawsze ci pomożemy.

– No dobrze… On… Odwołał nasze spotkanie i nie odzywa się do mnie.

– Co?! Dlaczego? Wyjaśnił ci to?

– Nie. Podejrzewam, że poznał kogoś innego i po prostu zakończył naszą znajomość.

– Nie martw się. Nie był dla ciebie. Poznasz kogoś o wiele lepszego.

– No tak. Przecież jestem teraz cały twój, prawda?

– Oczywiście!

– Lepiej chodźmy już na lekcje gołąbeczki. – Rose zaczęła się śmiać, a ja i Alex po chwili do niej dołączyliśmy.

Autor Iviena
Opublikowano
Kategorie Romans
Odsłon 607
0

Komentarze

Bez komentarzy

Dodaj komentarz

error: Zawartość chroniona prawami autorskimi! Zakaz kopiowania!