Wszystko czego potrzebuję to ty – Rozdział trzydziesty

– To teraz możemy porozmawiać. – Powiedział gdy wyszłam z łazienki.

– O czym chcesz rozmawiać? – Usiadłam na drugim łóżku, aby być naprzeciwko Luke’a.

– O nas.

– Jakich ‘NAS’? Przecież nie ma żadnych ‘nas’. Jesteśmy tylko ja i ty.

– To miało wyglądać zupełnie inaczej. Plaża, zachód słońca i my.

– Luke… O czym ty mówisz?

– Kat, posłuchaj. Ja… – Spojrzał mi w oczy, wziął moje dłonie w swoje i kontynuował. – Jestem w tobie zakochany.

– Co? – Zapytałam zaskoczona.

– Kocham Cię. – Zanim zdążyłam odpowiedzieć, Luke mnie pocałował przewracając na łóżko. W pierwszej chwili odwzajemniłam jego pocałunek, ale zaraz go przerwałam i odepchnęłam delikatnie Luke’a. – Coś się stało?

– Nie powinieneś przypadkiem poczekać najpierw na moją odpowiedź zanim mnie pocałowałeś?

– Właśnie ją poznałem. – Spojrzałam na niego nie rozumiejąc o co mu chodzi. – Gdybyś nic do mnie nie czuła, to po pierwsze nie odwzajemniłabyś pocałunku, a po drugie była szansa, że uderzysz mnie po tym w twarz. Nie zrobiłaś nic z tych dwóch opcji, a to znaczy, że coś do mnie czujesz.

– Więc nie chcesz tego ode mnie usłyszeć?

– Oczywiście, że chcę. Powiedz to. – Spojrzeliśmy sobie w oczy i Luke zaczął zbliżać swoją twarz do mojej.

– Ja też cię kocham. – Powiedziałam i nasze usta ponownie złączyły się w pocałunku. Całowaliśmy się już dłuższą chwilę, ale niestety musieliśmy przerwać pocałunek, aby zaczerpnąć powietrza.

– To teraz pozostaje mi tylko zadać ci pytanie. Zostaniesz moją dziewczyną?

– Tak! – Krzyknęłam i go pocałowałam. Po chwili przerwał nasz pocałunek.

– Więc co teraz robimy? Mam kilka pomysłów, ale jeden z nich chciałbym wykonać teraz.

– Jaki pomysł?

– Wyjść na korytarz i wykrzyczeć, że jesteś moją dziewczyną, aby żaden facet się do ciebie nie zbliżał.

– Przestań żartować. Nie zrobisz tego. To do ciebie nie podobne. – Powiedziałam myśląc, że żartuje.

– Tak? To patrz. – Wstał i udał się do drzwi. Położył dłoń na klamce, ale w porę go zatrzymałam przytulając się do niego od tyłu.

– Nie rób tego. Już ci wierzę.

– Tylko, że ja chcę powiedzieć wszystkim o naszym związku. – Powiedział odwracając się twarzą do mnie.

– Nie możemy zachować tego przez jakiś czas w tajemnicy?

– Nie chcesz powiedzieć o nas nawet naszym przyjaciołom?

– Powiemy tylko naszej paczce. Nikt więcej na razie nie musi wiedzieć. Powiemy im za jakiś czas.

– No dobrze. Chodźmy spać. Jest już późno. – Położyliśmy się na łóżku i po chwili zasnęliśmy.

Gdy się rano obudziłam, byłam obejmowana przez czyjeś ramiona. Chwilę zajęło mi przypomnienie sobie wczorajszych wydarzeń. Na samo wspomnienie na mojej twarzy zagościł uśmiech. Niestety musiałam wstać, ponieważ było mi strasznie gorąco. Spojrzałam przez ramię do tyłu. Luke śpi. Miał uśmiech na twarzy. Chyba ma jakiś przyjemny sen. Wyswobodziłam się delikatnie z jego ramion i po cichu podeszłam do walizki po jakieś ubrania. Wybrałam niebieską, zwiewną sukienkę. Była na ramiączka. Wzięłam jeszcze czystą bieliznę i weszłam do łazienki, aby wziąć prysznic. Po jakichś dwudziestu minutach wyszłam ubrana i w delikatnym makijażu. Luke nadal spał. Spojrzałam za zegarek w komórce, który wskazywał godzinę dziewiątą. Czas go obudzić. Leżał na plecach, więc usiadłam okrakiem na jego brzuchu i zaczęłam pocałunkami wędrować od jego twarzy do klatki piersiowej i z powrotem. Zaczął cicho pomrukiwać.

– Kochanie, czas wstawać. – Przestałam go całować.

– Podoba mi się to jak mnie nazwałaś. Możesz powtórzyć?

– Kochanie… – Zaczęłam ponownie go całować po szczęce, szyi, klatce piersiowej i wędrowałam z powrotem w górę.

Jego dłonie powędrowały na moje uda, więc zaprzestałam swoich działań, a on od razu otworzył oczy.

– Dlaczego przestałaś? To było bardzo przyjemne. Chcę jeszcze.

– Ponieważ już się obudziłeś, a taki właśnie był cel.

– Nie prawda. Jeszcze śpię. – Zamknął oczy i udawał, że śpi.

– Luke, ubieraj się. Idziemy jeść śniadanie.

– A co z tego będę miał? – Otworzył oczy i uśmiechnął się łobuzersko.

– Pójdziemy na plażę. – Zaproponowałam.

– Przecież byliśmy wczoraj.

– Ale tym razem pójdziemy sami. Co ty na to?

– Dorzuć do tego jeszcze dwa pocałunki i jestem cały twój.

– Tylko dwa? Jakoś podejrzanie mało. Gdzie jest haczyk?

– Dziś też śpimy w jednym pokoju. – Uśmiechnął się łobuzersko.

– To nie zależy tylko ode mnie. Rose śpi ze mną w pokoju, więc to jej musisz zapytać, czy chce spędzić jeszcze jedną noc z chłopakami.

– Rose na pewno się zgodzi, więc śpimy dziś znowu razem.

– Jesteś tego taki pewny?

– Mogę się nawet założyć, że planowała od kilku dni, co zrobić, abyśmy byli razem w pokoju.

– To jest bardzo prawdopodobne. Bawi się w naszą swatkę.

– Przynajmniej się nie nudzimy w jej towarzystwie.

– To prawda, ale czasami mogłaby się trochę uspokoić. – Zaczęliśmy się śmiać. – Ubieraj się i wychodzimy. – Powiedziałam gdy się uspokoiliśmy.

~***~

Gdy wszyscy zjedli śniadanie, Rose znowu wyciągnęła nas na plażę tłumacząc, że musi się opalić. Wróciliśmy do swoich pokoi, aby założyć swoje stroje. Na strój kąpielowy założyłam jeansowe spodenki i bluzkę na ramiączka, a Rose założyła fioletową zwiewną sukienkę. Gdy byłyśmy już gotowe, zeszłyśmy na dół do recepcji. Wszyscy już na nas czekali, więc ruszyliśmy w stronę plaży. Chłopcy podzielili się na grupy i zaczęli grać w siatkówkę plażową na boisku, a my z dziewczynami rozłożyłyśmy ręczniki na piasku, zdjęłyśmy ubrania zostając w strojach kąpielowych i zaczęłyśmy obserwować grę. Emma obserwowała każdy ruch Nataniela, Erica zerkała na Jake’a czasami się rumieniąc, a Jennifer zachwycała się Lukiem. Zaczynało mi to coraz bardziej działać na nerwy. Właśnie planowałam jej śmierć na kilka sposobów gdy Rose się odezwała.

– Kat! Opowiadaj!

– Niby co mam ci opowiedzieć? – Spojrzałam na nią.

– No jak to co? Mów co się działo po tym gdy wróciliście do pokoju.

– A co miało się dziać? Opatrzyłam go i poszliśmy spać. Nic więcej. – Wzruszyłam ramionami odwracając wzrok, ale Rose chyba nie uwierzyła w moje kłamstwo.

– I tak ci nie wierzę! Gadaj jak na spowiedzi!

– Dobra… tylko już nie krzycz. – Westchnęłam. – Luke… – Przerwałam, aby wzbudzić w niej większą ciekawość.

– No co? Pośpiesz się i mów. – Przybliżyłam się do niej i szepnęłam jej na ucho.

– Luke wyznał mi wczoraj miłość, a potem mnie pocałował. – Rose zaczęła piszczeć tak głośno, że musiałam zatkać uszy. Wszyscy spojrzeli na nią jak na wariatkę. – Ucisz się!

– I co dalej? No gadaj. Chce znać wszystkie szczegóły.

– Odwzajemniłam to i zapytał czy zostanę jego dziewczyną. Zgodziłam się. Chwilę rozmawialiśmy i poszliśmy spać.

– To znaczy, że jesteście w końcu parą? Jeeej! – Znowu zaczęła piszczeć. W pewnym momencie zawołała Alexa i pokazała mu znak zwycięstwa. Wyszczerzył zęby i odwzajemnił gest. – Więc teraz musisz kibicować swojemu chłopakowi.

– Postanowiliśmy na razie trzymać nasz związek w tajemnicy. Wiesz o tym tylko ty, Alex, Sam i Chris. A jeśli chodzi o kibicowanie… Ma całkiem ładny doping, więc mnie nie potrzebuje. – Wskazałam głową na Jennifer i na tłum dziewczyn, które stały wokół boiska i piszczały. Zrobiło się z tego całkiem niezłe widowisko. Chłopcy grali teraz bez koszulek, więc wszyscy mieli dobre widoki na ich umięśnione ciała. Gdy ogłosili kilku minutową przerwę, od razu podbiegło do nich kilka dziewczyn. Luke rozmawiał z jakimiś dwiema dziewczynami, które co chwilę mówiąc do niego, dotykały jego ramienia lub klatki piersiowej. Nie wyglądał tak, jakby mu to przeszkadzało. Wprost przeciwnie. Uśmiechał się do nich. Gdy w pewnym momencie jedna z nich pocałowała go w policzek, nie wytrzymałam. Wstałam i skierowałam się do baru, aby zamówić sobie coś do picia. Niestety nie udało się, ponieważ za sobą usłyszałam znajomy głos.

– Witaj, ślicznotko. Co tu robisz sama? – Odwróciłam się na dźwięk jego głosu. Mark. Jeszcze jego tu brakowało.

– Przyjechałam tu z przyjaciółmi, więc nie jestem sama. A ty? Myślałam, że wyjechałeś.

– Wróciłem. Spędzam tu wakacje. I to był dobry wybór, bo spotkałem cię ponownie. Bardzo się z tego powodu cieszę.

– Ja jakoś nie bardzo. Chcesz ode mnie czegoś konkretnego?

– Przywitać się.

– Zrobiłeś to, więc możesz już sobie iść.

– Nie dasz się zaprosić na spacer po plaży?

– Nie mam ochoty na spacer z tobą. Właśnie miałam wracać do motelu, więc żegnam. – Ruszyłam w kierunku motelu. Niestety Mark poszedł za mną.

– W takim razie cię odprowadzę.

– Dam sobie radę sama, więc możesz już sobie iść.

– Nie mogę zostawić cię samej.

– Spokojnie, nie będzie sama. – Odwróciłam się i zobaczyłam wkurzonego Luke’a. O co mu chodzi?

– Co tu robisz? Już nie grasz z chłopakami? – Zapytałam zła. – I nie podrywasz tamtych dziewczyn? – Dodałam w myślach.

– Odprowadzam swoją dziewczynę.

– Tak? A gdzie ona jest, bo jej tu nie widzę. – Rozejrzałam się.

– Stoi przede mną. – Podał mi swoją bluzę, a ja spojrzałam na niego pytająco. – Załóż ją.

– Jest ponad trzydzieści stopni. Nie założę jej.

– Załóż ją. Proszę. – Spojrzał na mnie łagodnie. Westchnęłam i ją założyłam. Sięgała mi do połowy uda. Jego wzrok przeniósł się na Mark. Jego wkurzony wzrok. – Co ty tu jeszcze robisz?

– Rozmawiałem z Kat zanim się pojawiłeś, więc możesz znowu zniknąć. Bawiliśmy się świetnie bez ciebie.

– Mów za siebie. Mówiłam ci, że sama sobie poradzę. – Luke wyglądał na zdenerwowanego.

– Możesz zostawić nas już samych.

– A co jeśli woli moje towarzystwo? Może pozwólmy jej wybrać? – Oboje spojrzeli na mnie. Spojrzałam raz na Marka i raz na Luke’a.

– Mnie w to nie mieszajcie. Wy róbcie co chcecie, a ja wracam do motelu. – Odwróciłam się i ruszyłam do naszego motelu. Przeszłam kilka kroków i ktoś mnie zatrzymał. Tym kimś był Luke. – Co znowu? – Zapytałam zła.

– Czemu ty jesteś zła?

– Dlaczego nie grasz już z chłopakami?

– Bo ciebie tam nie ma.

– Gdy flirtowałeś z tamtymi dziewczynami, jakoś nie przejmowałeś się moją obecnością.

– Więc o to chodzi. Jesteś zazdrosna. – Objął mnie w tali i przysunął bliżej siebie.

– Może i jestem, ale ty nie jesteś lepszy. Po co kazałeś mi zakładać swoją koszulkę.

– Masz mnie. Faceci za bardzo patrzyli na twoje ciało.

– Więc to dlatego byłeś zły.

– Po części. Bardziej wkurzał mnie blondasek Mark. – Przybliżył swoją twarz do mojej.

– Przestań. Mieliśmy nie zachowywać się jak para wśród ludzi.

– A co jeśli ja już nie chcę ukrywać tego, że jesteśmy parą?

– Co masz na myśli?

– Chcę pokazać wszystkim, że jesteś moją dziewczyną. Wtedy inni faceci nie będą do ciebie podchodzić.

– Co ty chc… – Przerwał mi pocałunkiem. Przejechał językiem po mojej wardze prosząc o wstęp, którego mu od razu udzieliłam. Całowaliśmy się dopóki nie zabrakło nam powietrza. Odsunął się delikatnie, a ja oparłam głowę na jego klatce piersiowej. Zapewne byłam teraz czerwona jak pomidor. – Głupek. Musiałeś to zrobić w takim miejscu? – Zaczął się ze mnie śmiać.

– Wracajmy już do pokoju.

– Jestem za. – I udaliśmy się w stronę motelu.

Autor Iviena
Opublikowano
Kategorie Romans
Odsłon 539
0

Komentarze

Bez komentarzy

Dodaj komentarz

error: Zawartość chroniona prawami autorskimi! Zakaz kopiowania!