Wszystko czego potrzebuję to ty – Rozdział dwudziesty drugi

Kolejna nieprzespana noc… Za bardzo się tym wszystkim martwię i przez to nie mogę spać. Mam tylko nadzieję, że dziś będzie lepiej. Wczoraj powiedziałam o wszystkim moim braciom i poprosiłam ich, aby na razie się w to nie mieszali. Jak będę potrzebować ich pomocy, to mam się do nich zgłosić. Dobrze jest mieć się komu wygadać.

Jestem właśnie na szkolnym dziedzińcu i czekam na Rose, ale nigdzie jej nie widać. Właśnie w tym momencie żałuję, że dziś w ogóle wyszłam z łóżka. Wszyscy patrzą na mnie krzywo. Może Rose jest już w szkole. Poszukam jej tam.

Odwróciłam się w stronę szkoły i zobaczyłam Monicę. Ona również mnie zauważyła. Podeszła do mnie.

– A więc… Żałujesz, że nie potrafiłaś trzymać języka za zębami?

– Tym razem ci się nie uda.

– Póki co dobrze mi idzie. – Dopóki Rose czegoś na ciebie nie znajdzie.

Odeszła, a ja skierowałam się do szkoły na poszukiwania Rose. Gdy weszłam do środka, na korytarzu minął mnie Alex. Czy on mnie właśnie zignorował?! Wszyscy, których mijałam na korytarzu unikali mnie. Gdy chciałam się do nich odezwać, mijali mnie bez jednego słowa. Muszę znaleźć Rose!

Była w jednej z klas.

– Tutaj jesteś. Udało ci się coś znaleźć?

– Przykro mi, ale dzisiaj rano byłam skoncentrowana na czymś innym.

– Na czymś innym?

– Widziałaś już dzisiaj Luke’a?

– Jeszcze nie. Coś się stało?

– Zrozumiesz jak go tylko zobaczysz.

– Jak to? – właśnie w tym momencie ktoś wszedł do klasy.

Luke… Ale… Co on ma na sobie?! Z reguły Luke miał na sobie jakiś T-shirt z logiem zespołu rockowego i skórzaną kurtkę, a dziś ma na sobie czarną koszulkę i coś na kształt brązowej marynarki. Co to ma znaczyć?

– Na co się tak gapisz?

– Nie mów mi, że… zmieniłeś wygląd dla swojej byłej? Nie jesteś aż tak głupi, prawda?

– Zmieniam wygląd kiedy mi się podoba. To nie ma nic wspólnego z powrotem tej dziewczyny do szkoły.

– Tak, jasne…

– Przedtem bardziej mi się podobałeś. Tamten styl bardziej do ciebie pasował.

– Zgadzam się w pełni z Rose.

– Nawet nie wiem czemu z wami rozmawiam. Idźcie się zgubić w jakiejś inne sali.

– Naprawdę? Zgubić się?

– Albo czubić jeśli wolisz.

– CZUBIĆ? Ja się stąd nie ruszam. Jeśli nie chcesz nas widzieć to zmień salę.

– Mam się tutaj z kimś spotkać. – Pewnie z Monicą. – Jesteś głucha czy co? Zjeżdżaj!

– Powiedziałam ci, że się nie ruszę! Wystarczy, że powiesz swojej Monice, aby poszukała cię gdzieś indziej!

– Kto ci powiedział, że to na nią czekam?

– Masz to wypisane na twarzy!

– Skoro tak dobrze wszystko wiesz, to powinnaś być w stanie przewidzieć swoją życiową klęskę.

– Spadaj!

– Chodź Di, on oszalał. Nie ma sensu dalej z nim dyskutować. – Złapała mnie za ramię i wyszłyśmy z klasy. – To była całkiem niezła kłótnia.

– Nie zachowuje się tak jak zwykle. Zauważyłaś?

– Trudno tego nie zauważyć… Wrócił do stylu ubierania się, w który ubierał się jak był z Monicą.

– Taki miał wtedy styl?

– Tak, ale wtedy wyglądał w nich lepiej. – Co ty wyprawiasz Luke?

– Udało ci się coś znaleźć na temat Monici?

– Znalazłam blog jej byłego gitarzysty. Napisał o niej szczegółowy, niezbyt miły artykuł, ale kazała go ocenzurować. Musiałam napisać do niego prywatną wiadomość. Napisał mi, że chodziła jednocześnie z nim i z perkusistą, aby ich wykorzystać i poprosić o tę samą przysługę.

– Czyli o co?

– Chciała sama udzielać wywiadów i sama pozować do zdjęć… Tego typu sprawy. W każdym razie, to z powodu jego odejścia Monica musi koniecznie znaleźć nowego gitarzystę. Jej managerowi udało się zorganizować małą trasę koncertową, ale z jednym muzykiem daleko nie zajdzie.

– Gdy zobaczyła nasz koncert stwierdziła, że Luke jest jeszcze lepszy niż wcześniej… Ale czy jej manager nie ma kontaktu z innymi gitarzystami?

– Albo stwierdziła, że mogłaby go wodzić za nos, a potem gdy już nie będzie jej potrzebny spławić. Tak jak zrobiła to za pierwszym razem.

– To prawdziwa, wstrętna…

– Masz o tym nikomu nie mówić! Na razie to jedyna rzecz jaką na nią mam, ale znajdę sposób żeby sama się wygadała. Ty w międzyczasie staraj się nie przyciągać problemów.

– Okej.

Co za szczęście, że Roza jest po mojej stronie. Czuję się mniej osamotniona, ale nie mam zamiaru stać z założonymi rękami, podczas gdy ona wysila się dla mnie. Oprócz gitarzysty jest jeszcze jedna osoba, która może wszystkim wytłumaczyć kim jest ta dziewczyna. Nate! Czas go poszukać.

Na dziedzińcu spotkałam Sama.

– Widziałaś dzisiaj Luke’a?

– Tak… Zmienił wygląd.

– Naprawdę nie jest dzisiaj w najlepszej formie. Sądzę, że powrót tej panny poruszył go bardziej, niż można było przypuszczać.

– Dopóki nie rzuci się znowu w jej ramiona…

– To byłoby głupie z jego strony… Na jego miejscu nie wchodziłbym dwa razy do tej samej rzeki. Ale nie mówmy już o nim. Co z tobą? Czujesz się już lepiej?

– Niby jak mogłoby być lepiej…

– Nie martw się… Nie jesteś sama. Ja i Rose jesteśmy z tobą.

– Dziękuję.

– Nie ma za co.

– Muszę znaleźć Nate’a, więc zobaczymy się później. Pa!

Poszukiwań ciąg dalszy…

Był w jednej z klas…

– W końcu cię znalazłam!

– Potrzebujesz w czymś pomocy?

– Tak. Nie wiem, czy wiesz, ale Monica wróciła do szkoły.

– Melania mi o tym wspomniała. Poradziła mi także żebym się za bardzo do ciebie nie zbliżał.

– Teraz wszyscy mnie unikają i krzywo na mnie patrzą… Debra opowiedziała wszystkim niestworzone historie na mój temat.

– Dlaczego mi o tym mówisz?

– Opowiedziała mi, co się wydarzyło zanim odeszła ze szkoły.

– Dlaczego to zrobiła?

– Nie miałam do niej zaufania, więc postanowiła wyłożyć karty na stół.

– Z tego co widzę, to używa cały czas tego samego chwytu.

– Dokładnie! Dlatego zastanawiałam się, czy może nie mógłbyś mi pomóc w ujawnieniu prawdy.

– ….

– Nataniel?

– Zdajesz sobie sprawę przez co przez nią przeszedłem?

– Tak…

– Dam ci dobrą radę. Jeżeli chcesz załagodzić sytuację, to ją zignoruj. I olej wszystkich, którzy dali się nabrać. Jeżeli mają ochotę wierzyć tej wstrętnej… tej żmii, to ich problem, a nie twój.

– Ale nie mogę tak tego zostawić i pozwolić jej wygrać.

– Ona już wygrała.

– Nie, jeszcze nie.

– Zapomnij o całej tej historii i zachowuj się dyskretnie. Nie próbuj mnie wciągnąć w nic, co ma związek z tą dziewczyną.

– Okey… – Poszedł sobie.

Muszę znaleźć innego sprzymierzeńca, który również nie znosi Debry… Amber! No tak. Przecież ona jej nienawidzi. Może mi w tym pomoże. Muszę jej poszukać.

Szukam jej już od kilkunastu minut. Nie szukałam jeszcze tylko w pokoju gospodarzy… Zerknę tam…

– O nie, tylko nie ty… Nie widziałam cię cały dzień, a teraz musiałaś się pokazać.

– Chociaż raz cieszę się, że cię widzę!

– Ach, tak? Myślałaś, że jak byłaś złośliwa dla Monicy, to będziemy przyjaciółkami? Dobrze wiem, że nic nie zrobiłaś.

– W-wierzysz mi?

– Proste. Przed chwilą udawała, że płacze, a więc nie trudno było zgadnąć.

– Skąd wiesz, że udawała?

– Potrafię rozpoznać krokodyle łzy. No, to dlaczego mnie szukałaś?

– Potrzebuję twojej pomocy, aby raz na zawsze odpłacić się Monice za to, co zrobiła.

– A co ja będę z tego miała?

– Satysfakcję z faktu, że Monica stanie się ofiarą swojej własnej gry?

– Mam już swój plan.

– Ach, tak? Jaki?

– To do ciebie nie dotyczy! To moja zemsta, a nie twoja!

– Ale razem będziemy silniejsze!

– Zrozumiałaś co do ciebie powiedziałam czy nie? Nie potrzebuję cię, aby robić co mi się podoba. Teraz, z powodu tej całej historii, twoje imię jest na ustach wszystkich uczniów i to działa na moją korzyść!

– A ja myślałam, że mogłybyśmy zawrzeć rozejm…

– Wolałabym nosić stare ubrania mojej matki, niż prosić cię o pomoc!

– Ha ha.

– Z czego się cieszysz?

– Spadłaś na samo dno, skoro prosisz mnie o pomoc… Super!

To jest najdłuższa rozmowa jaką z nią przeprowadziłam i kończy się tak samo, jak wszystkie poprzednie. Wyszłam na korytarz. Przede mną pojawił się Nataniel.

– Ty… – Ups… Coś zrobiłam? – O co cię przed chwilą prosiłem?!

– Żebym nie wkręcała cię w moją historię z Monicą?

– A ty idziesz od razu poprosić moją siostrę o pomoc?

– Ale to dotyczy twojej siostry, a nie ciebie…

– Nieprawda! Oczywiście, że mnie to dotyczy! To moja siostra, jej też się przez nią oberwało!

– Przykro mi, nie wiedziałam.

– Zachowaj spokój i nie próbuj szukać sprawiedliwości czy czegoś w tym stylu! Z góry przegrałaś! Zrób sobie przysługę i odpuść!

– Nie.

– Nie?

– Nie! Nie dam sobą pomiatać! Ty zdecydowałeś się poddać, ale ja nie! Mam zamiar wszystkim udowodnić, że nie zrobiłam nic złego! To twoja sprawa, że stchórzyłeś, ale nie możesz mnie zmusić abym zachowała się tak samo jak ty. – Poszłam sobie zanim zdążył coś odpowiedzieć. Domyślam się, że jemu się to nie spodobało. Robię głupstwo za głupstwem.

Muszę teraz wymyślić coś innego… Może po prostu nagram naszą rozmowę na dyktafon. Przecież jak ze mną rozmawia zawsze pokazuje swoją prawdziwą twarz. To nie jest taki głupi pomysł! Zawsze jak idę do szkoły to mijam bazar z różnymi rzeczami. Muszę tam pójść.

Pobiegłam tam najszybciej jak tylko mogłam. Po chwili znalazłam to czego szukałam. Zapłaciłam za dyktafon dwadzieścia dolarów i wróciłam do szkoły. Teraz muszę tylko znaleźć Debrę i nagrać naszą rozmowę. Na korytarzu spotkałam Toma.

– Widziałeś Monicę?

– Najpierw Jennifer, a teraz Monica. Co ty kombinujesz?

– Skąd wiesz, że szukałam Jennifer?

– Alex mi powiedział. Trochę się zaniepokoił.

– Niech się lepiej zajmie swoimi sprawami! – I odeszłam.

Po kilkunastu minutach szukania, znalazłam Monicę w jednej z klas.

– Cześć Monica!

– ….

– Już dawno nie widziałyśmy się na osobności…

– ….

– Nic nie powiesz?

– Przyszłaś znowu mnie obrazić? – Mówi niewinnym głosikiem.

– Nie musisz udawać. Jesteśmy same. – No już, naskocz na mnie jeszcze raz!

– To właśnie tego się obawiam… Nie jesteś agresywna, prawda?

– Dobrze wiesz, że nie!

– Nie, nic o tobie nie wiem. To, co o tobie myślałam, okazało się nieprawdą. – Kurczę! Chyba się czegoś domyśla.

– Co robisz?

– Tylko na ciebie patrzę. – Jak ona to robi, że jednocześnie się uśmiecha i mówi takim przestraszonym głosem?

– Nie zbliżaj się do mnie!

– O nie! Tym razem ci się nie uda. Nie dam się wrobić.

Chciałam wyjść z klasy gdy nagle się na mnie rzuciła. Upadłyśmy na ziemię. Oczywiście ona na mnie. Wykorzystała okazję, aby wyciągnąć mi dyktafon z kieszeni i zatrzymać taśmę. od razu wstała, a ja chwilę po niej. Gdy się podnosiłam, coś zakuło mnie w nadgarstku, ale to zignorowałam.

– Bierzesz mnie za idiotkę?

– ….

– Gdybyś wiedziała ile już razy tacy idioci jak ty próbowali mnie przechytrzyć przy pomocy dyktafonu… Wiem już jak wykorzystać to na swoją korzyść.

Przewinęła kasetę i puściła ją od początku. Słychać, że to ja się na nią rzuciłam, a nie na odwrót.

– Gdybym chciała, to mogłabym cię dużo bardziej pogrążyć, ale dostarczasz mi sporo rozrywki, dlatego zostaniemy przy lżejszych żartach.

– Jesteś podła…

– Gdybyś trzymała się na uboczu tak, jak zrobił to nasz drogi Nataniel, to nie miałabyś tych wszystkich problemów… Teraz wybacz mi, ale muszę pokazać Sandrze pewne nagranie…

– Nie! Oddaj to! To moje! – Popchnęła mnie tak mocno, że aż upadłam.

– Nie wchodź mi w drogę. – Nie podniosłam się wystarczająco szybko, aby ją zatrzymać. Wybiegłam po chwili za nią. Wpadłam na Luke’a.

– Widziałeś Monicę?

– Nie, a co?

– Ma coś co należy do mnie.

– Przestaniesz ją w końcu dręczyć?! – Muszę ją znaleźć szybko. Nie może puścić tego nagrania.

Pobiegłam w stronę schodów. Są!

– Sandra, poczekaj! To nie tak jak myślisz!

– Ostatnio często to powtarzasz. – Monica, bądź cicho!

– Bo to prawda!

– Zrobiła ci krzywdę? Jeżeli coś się stało to musimy powiadomić dyrektorkę, zanim to opublikujemy. W przeciwnym razie wyrzuci mnie z gazetki.

– Nie, wszystko gra.

– Super! Dzięki Kat! Co ja bym zrobiła, gdybyś nie wyprawiała tyle głupot? – I odeszły.

Co ja mam teraz zrobić? Jest co raz gorzej…

Skierowałam się w stronę wyjścia ze szkoły. Jennifer i jej koleżanki wyszły z łazienki z wiadrem wody.

– Co robicie?

– Nic, co by dotyczyło ciebie.

– Dlatego chodzicie po szkole z wiadrem wody?

– Już ci powiedziałam, że to nie twoja sprawa! Przesuń się!

Szykują jakąś zasadzkę… To pewne.

Na korytarzu minęłam się z Natanielem. Zignorowałam go. To nie moja wina, że zachowuje się jak kretyn… Jak zmądrzeje to niech on wykona pierwszy krok. Wyszłam na dziedziniec i podszedł do mnie Sam.

– Sandra wyglądała na zadowoloną gdy ją widziałem przed chwilą… To nie ma nic wspólnego z tobą, prawda?

– Niestety tak… – wzdycha.

– Co się stało?

– Opowiem ci później. Widziałam ja Jennifer i jej koleżanki przygotowywały jakąś zasadzkę. Muszę je pilnować.

– Mogłabyś także chociaż raz zająć się swoimi sprawami.

– A co jeżeli chcą zrobić komuś krzywdę?

– Jedyną osobą, której Jennifer chciałaby się naprzykrzyć jesteś ty…

– Nie lubi też Monicy…

– No to pozwól jej działać.

Wróciłam do szkoły. Na korytarzu zauważyłam Luke’a.

– Chyba nie jesteś dzisiaj w dobrym humorze…

– Nie ma mnie przez dwa dni, a gdy wracam w szkole panuje istny burdel… To normalne.

– Chciałabym, żeby wszystko było jak wcześniej…

– Trzeba było się nie kłócić z innymi.

– Ile razy mam ci powtarzać? Ja nic nie zrobiłam!

– Żałuję tego, że mnie tutaj nie było. Mam wrażenie, że wszystko potoczyło by się inaczej, gdybym był tutaj w momencie gdy pojawiła się Monica.

– Dlaczego tak myślisz?

– Chyba wydaje się jej, że wszystko jest jak dawniej, ponieważ wszyscy ucieszyli się na jej widok. Podczas gdy…

W głowie Luke’a musi odgrywać się chyba prawdziwa bitwa…

– Dopóki nie rzucisz się znowu w jej ramiona, to wszystko będzie dobrze.

– Tylko to ci przyszło do głowy? Nie ma takiej opcji! To o wiele bardziej skomplikowane, niż ci się wydaje!

– A więc jaki jest twój problem?

– Nie wiem… – I odszedł.

Zerknęłam w stronę schodów i zobaczyłam jak Jennifer oraz jej koleżanki wchodzą na górę z wiadrem wody. Pobiegłam za nimi. Stoją obok okna.

– Poczekaj, aż będzie przechodzić i dobrze wyceluj.

Postawiły wiadro na parapecie i czekały, aż ktoś wyjdzie na dziedziniec, aby wylać wodę.

– Tam jest! Wylewaj!

– Przestańcie!

Próbowałam je powstrzymać, ale nie bardzo mi to wyszło i po chwili słychać było czyjś krzyk. Jennifer i dziewczyny zdążyły już uciec.

– Ktoś jest na górze! – Cholera! Muszę się stąd zmyć.

– Cat0herin’a jest proszona natychmiast do pokoju nauczycielskiego.

Mam przechlapane.

Dyrektorka stała zdenerwowana, obok przemoczonej Debry.

– To nie byłam ja. – Przyznaję, że wygląda to dosyć zabawnie.

– Masz wytłumaczenie na to, co się właśnie stało?

– Proszę pani, to nie moja wina… Byłam w złym miejscu, o złym czasie…

– Bzdura! Prześladuje mnie odkąd wróciłam do szkoły.

– To nieprawda! Jest wręcz przeciwnie.

– Prześladuje? Monico, mówisz poważnie?

– Nie! Proszę jej nie słuchać.

– To nie do ciebie mówiłam!

– Ale… – Monica opowiedziała o wszystkim, co się dzisiaj ‘wydarzyło’.

– Nigdy bym nie pomyślała, że jesteś zdolna do czegoś takiego. Jestem zmuszona powiadomić twoich rodziców. Dostajesz naganę! A teraz wyjdź stąd natychmiast!

Trzeba było nie wychodzić dzisiaj spod kołdry…

Wyszłam z gabinetu dyrektorki i przeszłam parę kroków, aby wpaść na Luke’a.

– TY!!

– L-Luke? Co…

– Twój mózg jest chyba na poziomie trzy latka, skoro robisz takie żarty! Mogłaś tym wiadrem zrobić jej krzywdę! Naprawdę jesteś taka pusta?

– Ja… To nie byłam ja…

– A więc wiadro samo wypadło przez okno? Nie kpij ze mnie!

– To Jennifer i jej koleżanki…

– To moje ostatnie ostrzeżenie. Uspokój się albo obiecuję ci, że gorzko tego pożałujesz! Monica jest tutaj, bo ma dla mnie niepowtarzalną propozycję! A przez te twoje cyrki, które wyprawiasz odkąd się tutaj pojawiła nie mogę się skoncentrować i podjąć decyzji! Nie sądziłem, że jesteś zdolna do takich zagrywek tylko po to żeby pozbyć się dziewczyny, w której widzisz swoją rywalkę!

– Ale poczekaj! Właśnie… – Nie, ja nic nie zrobiłam! Muszę mu wszystko wytłumaczyć! Pobiegłam za nim. – Luke, poczekaj. Przyrzekam ci, że ja nic nie zrobiłam. Gdybyś tylko chciał mnie wysłuchać, to od razu byś wszystko zrozumiał… Monica tobą manipulowała i chce zrobić to ponownie! Wrobiła mnie w tę historię abym nie wchodziła jej w drogę!

– ….

– Luke, bardzo cię lubię. Nie chcę żeby znowu cię wykorzystała… Błagam cię, uwierz mi.

– Spadaj.

– Proszę…

– Zjeżdżaj natychmiast. Nigdy więcej się do mnie nie odzywaj. Zapomnij, że istnieję i nie zbliżaj się do osób, które są mi bliskie.

– Ale… Ale… Chciałam ci tylko pomóc… Żeby nikt mnie nie nienawidził za coś, czego nie zrobiłam… Chciałam tylko żeby prawda wyszła na jaw… I ty… Ty… – Rozpłakałam się na dobre. – KRETYN! – Uciekłam stamtąd. Wpadłam na Sama.

– Kat, wszystko w porządku?

– N-Nie… W ogóle! Luke przed chwilą… Powiedział mi żebym się nigdy więcej do niego nie odzywała i nie zbliżała… On…

– Może był tylko zdenerwowany…

– Nie, mówił na serio. To straszne. Dzisiaj wszystko jest jeszcze gorzej, a ja chciałam tylko, aby wszyscy zrozumieli jaka Monica jest naprawdę…

– U-Uspokój się… Nie doprowadzaj się do takiego stanu…

– Ale Luke…

– Chodź… – Wyciągnął ręce i mnie przytulił. Rozpłakałam się na dobre… – Zobaczysz. Znajdziemy jakieś rozwiązanie. Obiecuję.

Autor Iviena
Opublikowano
Kategorie Romans
Odsłon 102
0

Komentarze

Bez komentarzy

Dodaj komentarz

error: Zawartość chroniona prawami autorskimi! Zakaz kopiowania!