Wszystko czego potrzebuję to ty – Rozdział trzydziesty czwarty

– Musimy się rozstać.

– Co?! Dlaczego?! Zrobiłem coś nie tak? – Podszedł do mnie i położył swoje dłonie na moich policzkach.

– To nie tak… – Odsunął się ode mnie i chodził po pokoju.

– Więc jak?! A to przed chwilą?! Co to było?! Seks na pożegnanie?! – W moich oczach pojawiły się łzy.

– Nie… Proszę cię, nie krzycz. 

– Mam ochotę krzyczeć, to krzyczę! A te wyznanie miłości? To nic nie znaczyło? – Był coraz bardziej zdenerwowany.

– Oczywiście, że znaczyło! Kocham cię… Dlatego właśnie musimy się rozstać. Jeśli tego nie zrobimy, to będziesz w niebezpieczeństwie. Ty, moi bracia, Rose, Alex, Sara i Sam. – Uspokoił się trochę i podszedł do mnie. Wziął moją twarz w swoje dłonie i spojrzał mi w oczy.

– Kaori… Powiedz mi co się dzieje. Na pewno znajdziemy razem jakieś rozwiązanie. Tylko ze mną nie zrywaj.

– Nie mogę ci teraz powiedzieć. Obiecuję, że za kilka dni wszystko ci wyjaśnię.

– Trzymam cię za słowo.

– Kocham cię… Pamiętaj o tym, bez względu na to, co się od jutra wydarzy.

– Ja też cię kocham. – Pocałował mnie w usta, co odwzajemniłam. 

– Muszę już iść. – I wyszłam, kierując się w stronę swojego domu.

~***~

Minęły już dwa dni, od rozpoczęcia tej całej farsy z kochającą się parą. Nagrywam każdą moją rozmowę z Victorem gdy mnie szantażuje. Do tej pory niczego się nie domyślił. Muszę zebrać jak najwięcej dowodów na niego i wtedy pójdę na policję. Te z poprzedniego razu mogą nie wystarczyć.

Trwa właśnie przerwa obiadowa, więc stoję w kolejce po jedzenie. Niestety, Victor stoi obok mnie i przez to, nikt z moich przyjaciół nie podchodzi. Również przez to, że ostatnio ich unikam nie chcąc żeby im coś zrobił. Chociaż to mało prawdopodobne, że zrobi im coś w miejscu publicznym, to jednak wolę nie ryzykować.

Rozejrzałam się po sali i napotkałam spojrzenie Luke’a. Patrzył na mnie smutnym wzrokiem. Victora chyba zauważył na kogo patrzę, bo odwrócił mnie w swoją stronę i gwałtownie mnie pocałował. Jego pocałunki nie były tak delikatne i słodkie jak te Luke’a. Nie wiele myśląc, od razu go odepchnęłam i odwróciłam głowę. Victor złapał moje ramię i mocno je ścisnął. Zbliżył swoją twarz do mojej.

– Miałaś zachowywać się jak kochająca dziewczyna. – Wysyczał przez zęby.

– Nie zachowuję się tak, ponieważ nią nie jestem. – Wyrwałam ramię z jego uścisku i wyszłam ze stołówki. Victor ruszył za mną. Przycisnął mnie do ściany.

– Zapomniałaś już o naszej umowie? Nie obchodzi cię los twojego kochasia i przyjaciół?

– Nie musisz mi ciągle o tym przypominać.

– Widocznie muszę, skoro wciąż się stawiasz. Pamiętasz co spotkało Andrew, prawda? Chyba nie chcesz żeby to samo spotkało twojego kochasia lub którąś z tych dziewczyn. Chociaż, są całkiem ładne. Może zatrzymam je dla siebie?

– Ani się waż! – Krzyknęłam, a on mnie uderzył w twarz. Złapałam się za lewy policzek.

– To rób to, co mówię. Wtedy nic nikomu się nie stanie. – Odszedł, a ja upadłam na kolana. Po chwili wstałam i udałam się do łazienki.

Sara

Gdy Kat wraz z tym dupkiem opuścili stołówkę, wybiegłam za nimi. Zobaczyłam jak przyciska ją do ściany, więc wyjęłam komórkę i zaczęłam wszystko nagrywać. Nagrałam całą ich rozmowę. Gdy odszedł, Kat upadła, a potem również gdzieś poszła. Postanowiłam wrócić na stołówkę. Musiałam jak najszybciej pokazać nagranie reszcie. Po niespełna dziesięciu minutach, wszyscy widzieli już nagranie.

– Sukinsyn! Jak śmiał jej uderzyć?! – Krzyczał Luke.

– Luke, uspokój się. – Powiedziałam.

– Jak mam się uspokoić, skoro ona to wszystko robi, żeby nas przed nim ochronić,  a my tu siedzimy i urządzamy pogaduszki?!

– Sara ma rację. Uspokój się. Krzykami nic nie zdziałasz. – Poparła mnie Roza.

– Musimy coś wymyślić, żeby to przerwać.

– Ja już dokładnie wiem co trzeba zrobić. Sara, widziałaś gdzie poszła Kat?

– Kierowała się w stronę wyjścia ze szkoły. – Wstał i kierował się w stronę drzwi. – Luke, co ty chcesz zrobić?

– To co powinienem zrobić już dawno!

– Lepiej za nim chodźmy. Nie wiadomo co mu przyszło do głowy. – Wybiegliśmy za nim.

Kat

Gdy wyszłam z łazienki wyglądając nie najgorzej, od razu udałam się na dziedziniec. Muszę zaczerpnąć świeżego powietrza. Nie zdążyłam przejść kilka metrów gdy ktoś mnie gwałtownie odwrócił, a następnie pocałował. Na początku byłam zaskoczona, ale po chwili odsunął się ode mnie i spojrzał mi w oczy.

– Luke?! Co ty wyprawiasz? Co jeśli Victor nas zobaczy?

– On mnie już nie obchodzi! Nie pozwolę mu się do ciebie zbliżyć. Byłaś moja, jesteś moja i będziesz tylko moja i nikt tego nie zmieni.

– Nie rozumiesz…

– Rozumiem. Wszystko wiem. Sara nagrała was wcześniej i pokazała nam.

– Jeśli nas zobaczy…

– Kto was zobaczy? Może ja? – Odwróciłam się w stronę Victora.

– Dobrze, że jesteś. Mam coś dla ciebie. – Zanim zdążyłam go zatrzymać, Luke uderzył Victora w twarz.

– Luke, przestań!

– Nie mam takiego zamiaru! To wszystko przez niego! – Po chwili Alex i Sam, odciągnęli Luke’a od Victora. Nawet nie wiem kiedy tu przyszli. Po chwili do Victora podeszła Sara.

– Jesteś sukinsynem. – I kopnęła go z kolana w kroczę, a potem podeszła do nas i przybiła z Lukiem piątkę.

– Jesteście niemożliwi. – Powiedziałam to z uśmiechem na ustach.

– Zapłacicie za to! Wszyscy!

– Nie wydaje mi się. Idę na policję i pokaże im wszystkie dowody, które na ciebie zgromadziłam. Trafisz za kratki.

Autor Iviena
Opublikowano
Kategorie Romans
Odsłon 252
0

Komentarze

Bez komentarzy

Dodaj komentarz

error: Zawartość chroniona prawami autorskimi! Zakaz kopiowania!