Wszystko czego potrzebuję to ty – Rozdział dziewiąty

Poczułam jak ktoś ściąga ze mnie kołdrę. Otworzyłam oczy… i kogo zobaczyłam? Matta trzymającego moją kołdrę w rękach.

– Czemu mnie obudziłeś? 

– Bo spałaś. Jest godzina siódma, a ty nie jesteś jeszcze gotowa do szkoły.

Spojrzałam na zegarek, aby się upewnić. Widniała na nim godzina siódma pięć.

– Czemu wcześniej mnie nie obudziłeś?!

– Nie wiedziałem, że jeszcze śpisz. Nie nastawiłaś sobie budzika? 

– Jak widać nie. Zapomniałam. Pracowałam wczoraj do późna nad piosenką. – powiedziałam i poszłam do garderoby po ubrania.

– Skończyłaś ją?

– Tak. I tak jak mówiliśmy trzy dni temu dziś zaczynamy próby.

– To super. – powiedział, a ja zaczęłam się ubierać.

Na dziś wybrałam legginsy i tunikę na krótki rękaw sięgającą mi do połowy uda.

– Jutro jest sobota, więc dziś po próbie możemy iść do klubu. Obejrzymy występy innych, a przy okazji się trochę zabawimy. – powiedziałam wychodząc z garderoby.

– Do klubu?

– Tak. Mogą występować w nim różne zespoły i inni muzycy. Co jakiś czas są organizowane bitwy zespołów. Dlatego właśnie występujemy w tym klubie. 

– Co? Jak? Gdzie? Kiedy? – strzelał pytaniami jak karabin maszynowy.

– Występujemy. Normalnie. W klubie. Za tydzień w piątek. – odpowiedziałam na każde jego pytanie.

– Jak się nazywa ten klub?

– Ciel. 

– O której wychodzimy?

– O dwudziestej. Próbę zrobimy od siedemnastej do osiemnastej trzydzieści.

– Przekaże chłopakom, a ty się ogarniaj i wychodzimy do szkoły.

– Okey. Jest już siódma trzydzieści. Jak jesteście gotowi to nie czekajcie na mnie i już wychodźcie. 

– No dobrze. – powiedział i wyszedł z mojego pokoju.

Spakowałam książki do plecaka. Umyłam zęby i zeszłam na dół. Zjadłam szybko śniadanie i włożyłam naczynia do zmywarki. Przed wyjściem z domu spojrzałam jeszcze na zegarek. Jest siódma czterdzieści pięć, więc powinnam zdążyć na pierwszą lekcję. Jako pierwszą mam matematykę z Panem Smith’em, więc może nie będę miała dużego ochrzanu jeśli się spóźnię. Po dziesięciu minutach biegu byłam pod bramą szkoły.

– Uff… Zdążyłam. I nawet mam jeszcze kilka minut. – powiedziałam do siebie, gdy weszłam na dziedziniec.

– Po co i gdzie się tak spieszysz? – zapytał. Po głosie mogę powiedzieć, że to Luke, który właśnie stoi za mną.

Odwróciłam się i zobaczyłam Luke’a. Miałam rację, że to on.

– Na lekcję. Nie chcę się spóźnić.

– Mogłaś przyjść wcześniej to byś miała więcej czasu. – powiedział z tym swoim uśmieszkiem.

– Skoro nie przyszłam wcześniej, to znaczy, że nie mogłam.

– A czemu nie mogłaś? – zapytał.

– Bo zaspałam. – powiedziałam.

– Ooo… To co robiłaś w nocy, że zaspałaś? – zapytał i poruszył brwiami.

– Na pewno nie to o czym myślisz.

– A skąd wiesz o czym myślę?

– Mogę to wywnioskować z twojej twarzy.

– Czyżby? – zapytał z chytrym uśmieszkiem i zaczął do mnie powoli podchodzić. – To musisz być blisko mnie, aby wszystko dokładnie widzieć. – powiedział.

– Tak. I nie muszę być blisko ciebie. – powiedziałam i odwróciłam się w stronę szkoły. Już miałam zamiar iść, ale zatrzymała mnie ręka na moim lewym nadgarstku.

– Gdzie już mi uciekasz? – zapytał Luke.

Pociągnął mnie za rękę tak, że znalazłam się w jego ramionach. Próbowałam mu się wyrwać, ale mi się nie udało.

– Już ci mówiłam. Idę na lekcję.

– Nigdzie nie pójdziesz. Zostaniesz tu ze mną. – powiedział z chytrym uśmieszkiem.

– Zaraz będzie dzwonek. Puść mnie!

Znowu spróbowałam mu się wyrwać, ale tym razem także się nie udało.

– A co mi zrobisz jeśli cię nie puszczę? – zapytał z chytrym uśmieszkiem i zaczął powoli zbliżać swoją twarz do mojej.

Ustałam na palcach i również przybliżyłam swoją twarz do jego.

– Na pewno chcesz to wiedzieć? – zapytałam, gdy moja twarz była blisko jego.

– Tak chcę. – powiedział i w tym momencie zadzwonił dzwonek.

Podniosłam prawą nogę wyżej i kopnęłam go kolanem w krocze, w wyniku czego zgiął się w pół.

– Ostrzegałam. – powiedziałam z uśmieszkiem.

– Ty mała… – zaczął, ale mu przerwałam.

– Mała to jest twoja pała. – powiedziałam i posłałam mu buziaka w powietrzu.

– Nie jest taka mała. Chcesz się przekonać? – powiedział, gdy powoli się od niego oddalałam.

– Dzięki, ale nie skorzystam. Jednakże wiem kto z chęcią się przekona.

– Kto taki? – zapytał, gdy już stanął prosto.

– Taka jedna blondyna o imieniu Jennifer.

– Wiesz… Nie skorzystam. Wolę ciebie. Jesteś od niej o niebo lepsza pod każdym względem. 

– Będzie lepiej jeśli się pospieszysz na lekcję. – powiedziałam zmieniając temat – Przecież nie chcesz się spóźnić. Pa! – i pobiegłam pod klasę.

Mat

Gdy ja i moi bracia weszliśmy na dziedziniec zobaczyliśmy całkiem sporą grupkę uczniów siedzących na ławkach lub pod drzewami. Rozejrzeliśmy się dookoła. Drew zobaczył swoich kumpli, więc podszedł do nich, aby się z nimi przywitać. Ja i Mat również zobaczyliśmy swoich kumpli, więc do nich podeszliśmy i zaczęliśmy z nimi rozmowę.

– Siema. – powiedziałem.

– Hej – odpowiedzieli.

– Jesteś dziś sam? – zapytał brunet o imieniu Chris.

– Nie. Przyszedłem z bratem.

– Raczej chodziło mu o twoją siostrę. – powiedział blondyn o imieniu Josh.

– Nie przyszła dziś z wami? – zapytał Chris.

– Siedziała wczoraj do późna, nie nastawiła sobie budzika i zaspała. Powiedziała nam żebyśmy poszli bez niej, bo inaczej możemy się wszyscy spóźnić.

– Wasza siostra ma chłopaka? – zapytał Chris.

– Czemu pytasz?

– Wiecie… Jest całkiem ładna. – powiedział Josh.

– Pewnie nie może się odpędzić od kandydatów na chłopaka. – powiedział Chris – Wracając do mojego pytania… Ma czy nie ma?

– W chwili obecnej nie ma. Jednakże jest już jeden kandydat. 

– Kto? – zapytał Josh.

– Luke. – powiedziałem.

– CO?! – zapytała zaskoczona trójka.

– On? Naprawdę? – zapytał zaskoczony Chris. – Ten Luke?

– Nieźle nas zaskoczyliście tą wiadomością. – powiedział Josh.

– Czemu jesteście tym tacy zaskoczeni? 

– Bo od wydarzeń z Debrą temu chłopakowi nie zależało na żadnej dziewczynie. Był w innych związkach, ale nie brał ich na poważnie. – powiedział Chris.

– Kim jest Debra? 

– To jego była dziewczyna. – powiedział Josh.

– Gdy chodziła z nami do szkoły to nieźle namieszała. – powiedział Chris.

– To prawda. Szczególnie między Lukiem i Nathanem. To przez nią są do siebie tak wrogo nastawieni. – powiedział Josh.

– Nieźle namieszała. 

– Wasza siostra coś do niego czuje? – zapytał Josh.

– Jeszcze nie. 

– Jeszcze? Co masz na myśli? – zapytał Chris.

– Ostatnio zerwała z chłopakiem, ponieważ ją zdradzał i obiecała sobie, że więcej się nie zakocha. Niestety serce nie sługa.

– A to dupek. Takiemu to tylko obić mordę. – powiedział Chris.

– A myślisz, że co my zrobiliśmy? Poszliśmy do niego w trójkę i w ‘uprzejmy’ sposób powiedzieliśmy żeby nigdy więcej nie zbliżał się do Kat. 

– Bardzo dobrze zrobiliście. Na waszym miejscu zrobilibyśmy to samo.- powiedział Josh.

– Myślicie, że Kat zakocha się w nim? – zapytał Chris.

– Tak. Kat zakocha się w Luke’u. To jest pewne. Zajmie to trochę czasu, ale jeśli Luke’owi naprawdę zależy na Kat to na pewno będzie się starał, aby się w nim zakochała. Jednakże musimy mieć pewność, że jej nie skrzywdzi.

– Co macie zamiar zrobić? – zapytał Josh.

– Na początku będziemy go obserwować, a co będzie później pokaże czas. Może mu nawet pomożemy. 

– No dobrze swatki. Idziemy pod klasę. Pierwszą lekcję mamy z Torres, więc lepiej się nie spóźnić. – powiedział Josh.

– Racja. – powiedział Chris i poszliśmy pod klasę.

Gdy staliśmy na korytarzu rozmawialiśmy z chłopakami na różne tematy. Ja stałem zaraz przy oknie z którego widziałem dziedziniec. Spojrzałem na dziedziniec przez okno i zobaczyłem Kat jak rozmawiała z Lukiem. Wygląda ciekawie. Szturchnąłem chłopaków i otworzyłem okno. Niewiele było słychać, ale dało się wyłapać pojedyncze słowa. W pewnym momencie Luke złapał Kat za lewy nadgarstek i pociągnął ją tak, że znalazła się w jego ramionach.

– O! Teraz będzie ciekawie.

– Co masz na myśli? – zapytał Chris.

– Patrzcie uważnie. 

– Czyżby Luke coś kombinował? – zapytał Josh.

– Czemu tak myślisz?

– Spójrz na jego chytry uśmieszek. – powiedział Josh i zadzwonił dzwonek.

– Gdy wy tak rozmawiacie tam na dole dzieją się ciekawe rzeczy. – powiedział Mat.

Spojrzeliśmy w dół i zobaczyliśmy jak Kat przybliża swoją twarz do twarzy Luke’a.

– Ma zamiar go pocałować? – zapytał Chris.

– No coś ty. To skończy się gorzej. Oczywiście dla niego.

– Co chcesz przez to powiedzieć? – zapytał Josh.

– Patrz i nie daj się złapać na tą sztuczkę, gdy będzie ją robić Kat.

Chłopaki spojrzeli w dół w idealnym czasie. Kat właśnie kopnęła Luke’a w krocze.

– Ałł… – powiedziała cała nasza trójka.

– Na pewno musiało boleć. – powiedział Chris.

– Wasza siostra jest niebezpieczna. – powiedział Josh.

Spojrzeliśmy jeszcze raz na dziedziniec, ale Kat już nie było. Zapewne jest już w szkole.

– Zależy dla kogo. – powiedziałem.

– Na co dzień jest miła, sympatyczna, pomocna… – zacząłem wyliczać, ale Josh przerwał mi zatykając moje usta swoją ręką.

– Tak, tak. Ma jeszcze wiele innych cech, ale nie mamy na to czasu. Zaraz przyjdzie Torres. – powiedział i zabrał rękę z ust.

– O wilku mowa. Idzie Torres. – powiedział Chris.

– Możemy wpaść dziś do was? Poznamy bliżej waszą siostrę, a ona nas. – powiedział Josh.

– Dobry pomysł. – powiedział Chris.

– Zgadzacie się? – zapytał Josh.

– Czemu nie? Co ty na to Mat?

– Spotkamy się po lekcjach na dziedzińcu.

Torres otworzyła klasę i wszyscy weszliśmy. Usiedliśmy do ławek i zaczęła prowadzić lekcję.

Kat

Przez tego głupka spóźniłam się na lekcję. Na całe szczęście nie miałam przez to problemów. Gorzej miał Luke, który wszedł do klasy chwilę po mnie. On spóźnia się codziennie, więc dostał ochrzan od Smitha. Siedziałam w ostatniej ławce przy oknie. Luke po wysłuchaniu nauczyciela zaczął kierować się w moją stronę. Usiadł na wolnym miejscu obok mnie.

– Ehh… – westchnęłam.

– Czyżbyś wzdychała tak na mój widok? – zapytał zaczepnie.

W chwili gdy miałam odpowiedzieć na jego zaczepkę, poczułam wibracje w kieszeni. Dostałam wiadomość.

Mat: Przychodzą dziś do nas moi kumple. Jest ich dwójka. Chciałem cię tylko uprzedzić, abyś nie miała niespodzianki.

Ja: Okey. Wstąpię do sklepu i kupię jakieś przekąski.

Drew: Wiesz… Lepiej kup więcej. Do mnie również przyjdzie kumpel.

Ja: W takim razie kupię więcej. A jeśli chodzi o próbę to dziś jej nie ma. Za dużo ludzi będzie kręciło się po naszym domu. Za to możemy iść razem do klubu.

Mat: To świetny pomysł. W takim razie do zobaczenia w domu. Tak przy okazji… Nieźle załatwiłaś Luke’a przed lekcją.

Ja: Dzięki. ^^

Drew: O czym mówicie?

Mat: Opowiemy ci później.

Po chwili westchnęłam gdy uświadomiłam sobie, ile facetów będzie u nas w domu w tym samym czasie.

– Z kim tak piszesz w trakcie lekcji? I czemu tak wzdychasz? – zapytał Luke i spojrzał na moją komórkę, a ja ją schowałam do kieszeni.

– Nie twój interes. – powiedziałam.

– Czyżbyś była nie w humorze? – powiedział mi szeptem na ucho.

– Zastanówmy się czemu… Hmm… Pomyślmy… Jestem nękana przez takiego jednego chłopaka, który nie chce się ode mnie odwalić za żadne skarby i na dodatek dziś spóźniłam się przez niego na lekcje.

– A któż to jest? – zapytał zaczepnie.

– A taki jeden. – powiedziałam i odwróciłam się w stronę tablicy. Mimo, że umiem wszystko o czym mówi nauczyciel, to wolę już słuchać jego niż Kapturka.

– Może mi go opiszesz? – zapytał Luke.

– Jest wredny. Myśli, że jeśli jest przystojny to wszystko mu wolno. Myśli, że żadna dziewczyna mu się nie oprze. – Chwila… Czy ja właśnie powiedziałam, że ON jest przystojny? O cholera… Już po mnie.

– Czy ty właśnie przyznałaś, że jestem przystojny? – zapytał z chytrym uśmieszkiem.

Zaczyna się… – pomyślałam.

– Musiało ci się wydawać. Pewnie się przesłyszałeś.

– Mam bardzo dobry słuch, więc to niemożliwe.

– Tym razem cię zawiódł.

– Lucas. Catherine. Nie przeszkadzam wam? – Pan Smith zwrócił się do nas.

– Odrobinę Proszę Pana. Rozmawiamy o ważnej rzeczy. – powiedział Luke, a ja uderzyłam go łokciem w prawy bok.

Luke chciał powiedzieć coś jeszcze, ale zatkałam mu usta swoją ręką. Rose i Alex widząc to, zaczęli cicho chichotać pod nosem. Pan Smith odwrócił się w stronę tablicy i kontynuował tłumaczenie przykładu. Oczywiście Luke nie mógł długo wytrzymać, gdyż polizał wewnętrzną stronę mojej ręki, która znajdowała się na jego ustach. Od razu ją zabrałam.

– Fuuj. Jesteś obrzydliwy. – Wytarłam dłoń o ubranie. – Dlaczego polizałeś moją rękę?

– Mogłaś nie zatykać mi ust. – powiedział z chytrym uśmieszkiem.

Rose i Alex patrzyli na niego z niedowierzaniem i zaskoczeniem w oczach.

– O jakiej to ważnej rzeczy teraz rozmawiacie, że aż przeszkadzacie w prowadzeniu lekcji? – zapytał Pan Smith wracając do wcześniejszej rozmowy.

Luke spojrzał na mnie z chytrym uśmieszkiem.

On coś kombinuje… – pomyślałam. I miałam rację.

– Właśnie miałem zapytać Kat czy pójdzie ze mną na randkę dziś wieczorem. – powiedział i spojrzał na mnie. – Więc? Zgadzasz się? – zapytał mnie kompletnie ignorując nauczyciela.

Poczekałam chwilę z odpowiedzią. Pan Smith przestał już zwracać na nas uwagę i wrócił do prowadzenia lekcji.

– Oczywiście, że… – zaczęłam, ale nie dokończyłam, ponieważ chciałam zobaczyć jego reakcję. Spojrzałam mu w oczy i zobaczyłam błysk… nadziei? On liczy na to, że się zgodzę? Spojrzałam na Jennifer. Aż kipi ze złości. Może nawet zaraz wybuchnąć. – …nie. – dokończyłam.

– Dlaczego? – zapytał. W jego oczach mogłam dostrzec… smutek?

– Ponieważ mam już plany na dziś.

– Może i tak, ale zawsze można je zmienić.

– Niestety tych nie mogę.

– Dlaczego? Masz randkę z kimś innym?

– Może mam, może nie. – powiedziałam tajemniczo.

– Czyli jednak. – powiedział i już się nie odzywał.

Dzwonek na przerwę zadzwonił po dziesięciu minutach i wszyscy wyszli z klasy, aby udać się do następnej. Mamy teraz muzykę i jeśli dobrze pamiętam, to dziś każdy będzie grał na wybranym instrumencie wybrany utwór. Jest szansa, że nie będę musiała grać, ponieważ obecnie jest dwadzieścia osób w klasie. Muszę iść jeszcze do szafki po potrzebne książki. Ta przerwa trwa tylko dziesięć minut, więc muszę się pospieszyć. Gdy wzięłam już wszystkie potrzebne rzeczy z szafki skierowałam się do klasy. Odeszłam parę kroków, ale zaraz się zatrzymałam, ponieważ poczułam czyjąś rękę na swoim nadgarstku. Odwróciłam się i zobaczyłam Luke’a.

– Naprawdę gdzieś dziś wychodzisz czy powiedziałaś to tylko abym się odczepił?

– Może tak, może nie. Nie twój interes.

– Owszem, mój.

– Niby czemu?

– Jeśli to jest związane z tobą, to interesuje mnie to najbardziej.

– Ty się lepiej zajmij swoją blondyną Jennifer.

– Ona nie jest moją dziewczyną. – zaprzeczył – Dlaczego mi nie wierzysz? – zapytał ze smutkiem w głosie.

– Z różnych powodów. No i nie tylko tobie. – powiedziałam – A teraz mnie puść. – dodałam spokojnie.

– Nie mam zamiaru. Dlaczego jesteś taka nieufna? – powiedział Kastiel.

– Z różnych… – zaczęłam mówić, ale mi przerwał.

– Tak, wiem. Z różnych powodów. Ale powiedz mi jakie to są powody.

– Może kiedyś je poznasz.

– Niestety nie jestem cierpliwy i chcę je poznać teraz.

– Jeśli będziesz na mnie naciskał, to ci nic nie powiem. Jak nadejdzie odpowiedni czas, wtedy się dowiesz.

– A kiedy on nadejdzie?

– Jak nadejdzie to ci powiem. Obiecuję. – powiedziałam – Na mały palec. – dodałam, a on spojrzał na mnie zdziwiony. – Nie znasz tego? – pokręcił głową na nie – Tak się składa obietnice. Niektórzy nawet twierdzą, że takiej obietnicy nie można złamać. Jest na całe życie. – wyjaśniłam. – Paluszkowa obietnica: jeśli skłamię połknę tysiąc igieł. Palec odcięty. – powiedziałam tekst mówiony podczas składania obietnicy.

– Więc teraz nie możesz złamać tej obietnicy?

– Niestety nie mogę. A teraz puść moją rękę. Trzeba iść na lekcję. Za kilka minut dzwonek. – powiedziałam, a Luke mnie puścił. – Wow… Pierwszy raz nie chciałeś czegoś w zamian za puszczenie mnie. – dodałam.

– Jeśli chcesz to możesz mi dać coś z własnej woli. Na przykład buziaka. – powiedział i zrobił krok do przodu w moją stronę.

– To nie będzie konieczne. – powiedziałam – Chodźmy już pod klasę.

– A może odpuścimy sobie tą lekcję?

– Nie. Mamy muzykę. Ja idę ty możesz sobie iść.

– Właśnie dlatego możemy ją sobie odpuścić. – powiedział i złapał mnie za lewą rękę.

– A wiesz, że dziś każdy musi zagrać wybrany utwór na wybranym przez siebie instrumencie? Puść moją rękę i chodźmy już w końcu pod klasę.

– Nie. Nie puszczę. Każdy musi zagrać, a to znaczy, że ty też będziesz grać. Ale jesteś tego pewna? Zagrasz z tą ręką? – powiedział.

– Tak. Właśnie z tą ręką. Gips mam tylko od nadgarstka do łokcia. Palce mam wolne. – powiedziałam.

– Skoro ty będziesz grała to muszę iść. Na czym zagrasz? – powiedział Luke.

– Jeśli w ogóle będę grać to zobaczysz na lekcji. – powiedziałam.

– A dlaczego masz nie zagrać? – zapytał.

– Ponieważ nie przepadam za występami przed innymi osobami. – powiedziałam.

– Na pewno dasz radę. – powiedział, ścisnął mocniej moją rękę, a jego druga ręka powędrowała do mojego policzka. Objął go ręką, pogładził i się uśmiechnął.

– Czyżbyś pokazał swoją milszą stronę? – zapytałam z uśmiechem. Po jego geście poczułam się lepiej.

– Tylko tobie. – powiedział i zaczął niebezpiecznie zbliżać swoją twarz do mojej.

Dzwonek zadzwonił w idealnym momencie.

– Słyszysz? Dzwonek na lekcje, więc trzeba iść. Chodźmy. – powiedziałam, aby to przerwać. Zabrał rękę z mojego policzka.

Luke posmutniał, gdy tylko to powiedziałam. Musiałam to przerwać. Gdybym tego nie zrobiła, najprawdopodobniej by mnie pocałował.

– To chodźmy. – powiedział.

W tym właśnie momencie uświadomiłam sobie jedną rzecz. Nie lubię gdy Luke jest smutny.

Muszę coś zrobić, aby nie był. – pomyślałam.

Zrobiłam coś czego sama się nie spodziewałam. Pocałowałam go w kącik jego ust. Gdy przed chwilą chciał mnie pocałować to mu przerwałam, a teraz sama go prawie pocałowałam w usta. Wyglądał w tym momencie na zaskoczonego. Przynajmniej nie był już smutny. Sama jestem tym zaskoczona. Zrobiłam to zanim pomyślałam. Już raz tak zrobiłam, ale tym razem jest inaczej. Wtedy chciałam zrobić mu na złość, a teraz… Sama nawet nie wiem dlaczego to zrobiłam.

– Czy ty właśnie… – zaczął, ale mu przerwałam. Nie chciałam, aby powiedział na głos to, co przed chwilą zrobiłam.

– Nie. Zapomnij o tym. – powiedziałam i odwróciłam głowę w bok. Chciałam uciec, ale nie mogłam, ponieważ Luke wciąż trzymał moją dłoń.

On dotknął palcami moją brodę i odwrócił moją głowę tak, że teraz patrzymy sobie w oczy. Jego twarz była bardzo blisko mojej. Chciałam zrobić krok w tył, ale nie mogłam.

– Czemu miałbym o tym zapomnieć? – zapytał – Jednak zmieniłbym jedną rzecz. – spojrzałam na niego nie rozumiejąc o co mu chodzi. – Pocałowałbym cię w usta, a nie w kącik ust. – powiedział. Korzystając z tego, że nasze twarze dzieliły niewielkie centymetry pocałował mnie. Gdy mnie pocałował moje ciało zareagowało automatycznie i oddałam pocałunek. Pocałunek był delikatny. Gdy uświadomiłam sobie, że jesteśmy na środku szkolnego korytarza odepchnęłam go. – Właśnie tak. – powiedział.

Co ja zrobiłam? – pomyślałam.

Wyrwałam rękę z jego uścisku, odwróciłam się i już miałam stąd uciec, ale Luke ponownie złapał mnie za dłoń.

– Dlaczego uciekasz? – zapytał.

– Dlaczego to zrobiłeś? – zapytałam ignorując jego pytanie. Odwróciłam się w jego stronę.

– Czemu cię pocałowałem? Chciałem to zrobić już od jakiegoś czasu. – powiedział i dotknął mojego policzka. – Zależy mi na tobie. A teraz chodźmy już na lekcje. Dzwonek był jakieś dziesięć minut temu.

– Luke. Wiesz, ja… – zaczęłam, ale on uciszył mnie przytykając mi palec do ust.

– Sprawię, że się we mnie zakochasz. – powiedział mi na ucho.

– Skąd ta pewność?

– Odwzajemniłaś mój pocałunek. – powiedział z uśmiechem.

– A co to ma do rzeczy?

– Pierwsza opcja: Gdybyś go nie odwzajemniła, to by oznaczało, że mam nikłe szanse, ale jednak szanse. Jednakże odwzajemniłaś, więc moje szanse wzrosły. A druga opcja jest taka, że nawet jeśli moje szanse są na minusie, to i tak zrobię wszystko, abyś się we mnie zakochała. – powiedział.

– Nie ma na to szans, ale jak ci tak na tym zależy to życzę ci powodzenia.

Luke pocałował mnie w policzek.

– Potraktuj to jako przypieczętowanie moich słów. – powiedział.

Ścisnął mocniej moją dłoń i poszliśmy na lekcję. Weszliśmy do klasy. Rozejrzałam się dookoła i na końcu klasy zobaczyłam instrumenty. Najbardziej ucieszył mnie widok fortepianu, który również tam stał. W klasie byli już wszyscy z wyjątkiem nauczyciela, który widocznie się spóźni. Wszyscy obecni w klasie właśnie patrzyli się w naszą stronę. Spojrzeli najpierw na Luke’a, potem na mnie, a później ich wzrok się w dół. Podążyłam za ich wzrokiem. Spojrzenia wszystkich zatrzymały się na naszych splecionych dłoniach. O cholera… Luke nadal trzyma mnie za rękę. Również spojrzał na nasze ręce, ale tylko się uśmiechnął i ścisnął mocniej moją dłoń. Gdy tylko przetworzyłam sobie w głowie całe to zdarzenie od razu wyrwałam swoją dłoń. Już miałam skierować się do wolnej ławki na końcu klasy, ale powstrzymała mnie Rose, która rzuciła mi się na szyję. Po chwili dołączył do niej Alex.

– Di! – krzyknęli oboje odrywając się ode mnie.

– Dlaczego mi nic nie powiedziałaś?! – zapytała z wyrzutem – Myślałam, że jestem twoją przyjaciółką. – powiedziała i posmutniała.

– Ale o czym ci nie powiedziałam? – zapytałam nie wiedząc o co jej chodzi.

– No o tym, że chodzisz z Lukiem. – powiedziała Rose, a ja zdębiałam.

Spojrzałam na Luke’a. Na jego twarzy widniał uśmiech od ucha do ucha. Czy on jest zadowolony z tej sytuacji?

– No właśnie. Czemu nic nam o tym nie powiedziałaś. Przecież byśmy cię wspierali. – powiedział Alex.

Stałam tam nadal zszokowana ich słowami, a Luke podszedł do mnie i objął mnie od tyłu.

– Widzisz? Nie musimy niczego przed nimi ukrywać.

– Ukrywać? Czego mamy niby nie ukrywać jeśli nic nie ma? – powiedziałam – Skąd wam to przyszło w ogóle do głowy? Co to za pomysł? – zapytałam – A ty mnie puść. – dodałam, a Luke niechętnie mnie puścił.

– No bo… – zaczął Alex, a Luke słuchał wszystkiego z bananem na twarzy.

– …weszliście do klasy trzymając się za ręce. – dokończyła Rose.

W sumie to nawet trochę mi ulżyło, że tylko po tym wpadli na taki pomysł. Już myślałam, że może któreś z nich widziało tą scenkę na korytarzu.

– Bo chciał uciec z lekcji, więc go przyprowadziłam. A po za tym to on złapał mnie za rękę.

– Czyżby? – zapytała Rose i spojrzała na Luke’a.

– Ty mnie przyprowadziłaś? O ile dobrze pamiętam to szłaś za mną. – powiedział – I nie miałaś nic przeciwko, gdy złapałem cię za rękę.

– Szłam, bo mnie ciągnąłeś za rękę. – powiedziałam – Mówiłam ci żebyś mnie puścił.

– Dobra. Mniejsza z tym. – powiedziała – Co dziś robisz Di? – zapytała i spojrzała na Luke’a. O co im chodzi?

– Jeśli coś na dziś planujesz to ja odpadam. Mówiłam już, że mam na dziś plany.

– Wychodzisz z kimś? – zapytał Alex.

– Może tak, może nie. – powiedziałam i skierowałam się do ostatniej ławki przy oknie. Niestety Luke, Rose i Alex nie chcieli odpuścić i poszli z mną. Luke usiadł ze mną w ławce, a Rose i Alex usiedli w ławce przed nami. Gdy tylko usiedliśmy do klasy wszedł nauczyciel. Sprawdził listę obecności i uczniowie zaczęli grać pojedynczo przed całą klasą. Odkąd usiedliśmy nie odzywają się tylko zerkają co chwilę w moją stronę.

– Czemu nie chcesz nam nic powiedzieć? – zapytała Rose.

– A może po prostu nigdzie nie wychodzi i będzie siedziała w domu przed telewizorem? – Luke bardziej stwierdził niż zapytał.

– Wychodzę. – powiedziałam.

– Gdzie? – zapytał Alex.

– Do klubu. – odpowiedziałam, ponieważ męczyli mnie już tymi pytaniami.

– Jakiego? – zapytała Rose.

– Z kim? – zapytał w tym samym czasie Luke.

– Nie powiem, ponieważ nie będę sama. Z takim jednym starszym chłopakiem. – powiedziałam chcąc zobaczyć ich reakcję. Nie skłamałam, ponieważ będzie tam ze mną dwóch starszych chłopaków.

– Kto to? Znam go? – zapytał Luke.

– Czemu nie chcesz powiedzieć nam co to za klub? Może też byśmy się wybrali. – powiedział Alex.

– To jest jedna z przyczyn.

– A jakie są jeszcze? – zapytała Roza.

– Nie będę tam sama lub z moim braćmi, więc to nie tylko ode mnie zależy. Jeśli wam powiem to na pewno też do niego pójdziecie. – Luke siedział obok mnie nadąsany.

– A ty czemu się dąsasz? – zapytałam.

– Bez powodu. – odburknął Luke.

Nie zdążyłam odpowiedzieć, ponieważ usłyszałam jak woła mnie nauczyciel.

– Catherine Wilson. – powiedział Pan Dante.

– Tak? – zapytałam.

– Teraz twoja kolej. – powiedział.

– A tak. Już idę. – powiedziałam.

Muszę pokonać swój strach. Uda mi się. Mogę to zrobić. – pomyślałam.

Zanim wstałam poczułam czyjąś dłoń na swojej. Spojrzałam w dół i zobaczyłam dłoń Luke’a na mojej.

– Dasz radę. – wyszeptał tak, abym tylko ja go usłyszała.

– Dziękuję. – również wyszeptałam.

Wstałam, podeszłam do pianina i zaczęłam grać mój ulubiony utwór „River flows in you”. Autorem jest Yiruma. Gdy skończyłam grać cała klasa (oprócz Jennifer i jej przyjaciółeczek) zaczęła bić mi brawo.

– Pięknie. Możesz wrócić na swoje miejsce. – powiedział Pan Dante.

Wstałam i skierowałam się do swojej ławki, przy której siedział nadal nadąsany Luke.

– Nadal się dąsasz? – nie zdążył odpowiedzieć, ponieważ zdzwonił dzwonek.

Rose

Zadzwonił dzwonek na przerwę i Di wyszła z klasy, a ja postanowiłam porozmawiać z Lukiem.

– Widziałam jak na nią patrzyłeś gdy grała. – powiedziałam siadając z nim w ławce, a Alex się do nas odwrócił. – Dąsając się nic nie wskórasz.

– Wiem. – powiedział Luke i westchnął.

– Wszystko w porządku? – zapytał Alex.

– Nic nie jest w porządku. – powiedział Luke – Co mam zrobić, aby zwróciła w końcu na mnie uwagę? Nie zgodziła się na randkę ze mną, a idzie do klubu z jakimś gogusiem.

– Będziemy musieli się nieźle wysilić, aby to zrobić. Nie martw się coś na pewno wymyślimy. – powiedział Alex.

– No dobrze. Musimy iść na następną lekcję. Zbierajmy się. – powiedziałam.

– Możecie iść. Ja nie idę na lekcje. – powiedział Luke i wstał z krzesła, aby wyjść z klasy.

– Jak to nie idziesz? – zapytał Alex.

– Wiesz, że wagarując nie zwrócisz jej uwagi, a ona na pewno będzie na wszystkich lekcjach. – powiedziałam – Jak dopisze ci szczęście lub gdy pomoże ci Kupidyn to może z nią nawet usiądziesz. Będziesz miał okazję z nią porozmawiać na lekcji i nawet nie będziesz musiał słuchać nauczyciela. – dodałam. Chociaż on mało kiedy słucha co nauczyciel do niego mówi.

Gdy to usłyszał zatrzymał się w miejscu i się dalej nie ruszył. Zaczęłam się z niego śmiać.

– Ona naprawdę ma na ciebie dobry wpływ. – powiedział Alex i również się zaśmiał.

– Zamknijcie się. To nie jest zabawne. – powiedział lekko zdenerwowany Luke.

– Wcale się ciebie nie boimy. – powiedział Alex.

– Dobrze dzieci. Już koniec. Idziemy na lekcje. – powiedziałam i poszliśmy do klasy.

~***~

Jest przerwa obiadowa i razem z Alexem szukamy Luke’a, ale nie możemy go nigdzie znaleźć. Przeszukaliśmy już całą szkołę. Został nam tylko ogród przy szkole.

– No nie wierzę… My szukamy go po całej szkole, a on sobie spokojnie siedzi pod drzewem. – powiedziałam.

– Przecież nie wiedział, że go szukamy. – powiedział Alex.

– Nie słyszał nawet naszych krzyków, gdy go wołaliśmy? Teraz w głowie mu tylko Di. – powiedziałam.

– To prawda. A teraz musimy obmyślić plan: „Jak dowiedzieć się do jakiego klubu idzie Di i z kim?” – powiedział Alex.

– Tak. Nazwę też musimy wymyślić inną.

– A co z nią nie tak?

– Chodźmy już do niego.

– Luke. – powiedział Alex, ale on nie reagował.

– Halo. Luke. – również powiedziałam, ale nadal nie reagował.

– Nie reaguje. Co z nim? – powiedział Alex.

– Ma zamknięte oczy. Może śpi? – powiedziałam – Skoro po dobroci zawiodło, trzeba zastosować bardziej drastyczne środki.

– Co ty chcesz zrobić? – zapytał, a ja wyciągnęłam butelkę wody z torby. – Wiesz, że on będzie chciał cię zabić jeśli to zrobisz?

– Wtedy złożę na ciebie. – powiedziałam, odkręciłam butelkę i wylałam całą wodę na Luke’a.

– Jesteśmy martwi. – powiedział Alex.

– Co wy robicie?! – krzyknął obudzony już Luke. Oczywiście zły Luke.

– Budzimy cię. Nie słyszałeś gdy cię wołaliśmy, więc zrobiliśmy ci pobudkę. – powiedział Alex.

– Nie spałem. Po prostu myślałem o… – powiedział Luke.

– O Di, prawda? Coś się jeszcze między wami wydarzyło? Coś o czym nie wiemy, a powinniśmy?

– Pocałowałem ją.- powiedział.

– ŻE CO?! POCAŁOWAŁEŚ JĄ I JA NIC O TYM NIE WIEM?!

– Rose bądź trochę ciszej. – uciszał mnie Alex.

– Przecież ci właśnie o tym powiedziałem. – powiedział Luke.

– Dlaczego nie powiedziałeś mi o tym wcześniej? Kiedy to zrobiłeś?

– Po dzwonku na drugą lekcję. – powiedział Luke.

– Na muzyce? To dlatego się spóźniliście i weszliście do klasy trzymając się za ręce. – powiedziałam uśmiechając się.

– Co zamierzasz teraz zrobić? – zapytał Alex.

– Zamierzam dowiedzieć się co to za klub, a przede wszystkim z kim ma zamiar się spotkać.

– Świetnie. – powiedziałam i klasnęłam w dłonie.

– A więc po co mnie ‘budzicie’? – zapytał Luke.

– Właśnie w tym celu. – powiedział Alex.

– Chcemy obmyślić plan, aby się właśnie tego dowiedzieć.

– Zapytajmy jej braci. – powiedział Luke.

– To nie głupie, ale wypali? – zapytał Alex.

– Jeśli nie to wymyślimy coś innego.

– Na przykład? – zapytał Luke.

– Będziemy ją śledzić – powiedział Alex.

– No dobrze. Skoro mamy obmyślony plan A i plan B, to możemy iść na stołówkę i coś zjeść. – powiedziałam i poszliśmy na stołówkę.

~***~

Kat

Skończyłam lekcje kilka minut temu, ale musiałam jeszcze zostawić książki w szafce. Gdy zrobiłam to co miałam zrobić, wyszłam ze szkoły. Na dziedzińcu było całkiem sporo uczniów. Niektórzy siedzieli pod drzewami, a inni na ławkach. Zauważyłam siedzącą przy fontannie Rose z Lukiem, Alexem i Samem. Luke rozglądał się dookoła jakby kogoś szukał. Rose szturchnęła go ręką i powiedziała mu coś na ucho, a Luke spojrzał w moją stronę. Nie wiedziałam o co im chodzi, więc skierowałam się w stronę bramy z zamiarem pójścia do sklepu, ale ktoś pokrzyżował mi te plany. Mianowicie wołający mnie mój brat.

– Kat! Ratuj! – krzyczał Mat.

Zauważyłam biegnących za nim jakichś dwóch chłopaków. Mat schował się za mną.

– Co znowu zrobiłeś?

– Nic takiego.

– Jakoś ci nie wierzę. Jakbyś nic im nie zrobił to nie byli by mokrzy i nie uciekałbyś przed nimi. 

– Czemu chowasz się za swoją siostrą. Przecież nic ci nie zrobimy. – powiedział brunet.

– To dlaczego macie butelki z wodą? – zapytał Mat.

– Gdyby chciało nam się pić. – powiedział blondyn.

– Czy ktoś mi to wyjaśni? 

– Twój brat stwierdził, że skoro jest dziś ładna pogoda to możemy zrobić sobie lany piątek. – powiedział brunet.

– Mat oblał nas wodą, gdy byliśmy w łazience. – powiedział blondyn.

– Gdy byliśmy w kabinach wylał na każdego z nas po kuble wody. – odezwał się brunet.

– Mówiłeś coś o tym, że nic im nie zrobiłeś? – zapytałam brata, który wciąż się za mną chował. – Chłopcy. Wiecie, że te butelki z wodą nie będą wam potrzebne?

Spojrzeli na siebie.

– Co masz na myśli? – zapytał drugi brunet.

– Wiecie… Jest was dwójka… Stoicie jakieś dwa metry od fontanny. Wiecie już co mam na myśli? – powiedziałam, a oni uśmiechnęli się złośliwie.

– Czemu wcześniej na to nie wpadliśmy? – zapytał sam siebie blondyn.

– No to do dzieła. – powiedział brunet.

Zapomniałam, że przy fontannie siedzi Rose. Nie byliśmy daleko, więc powinna słyszeć naszą rozmowę, ale… a co mi tam.

– Rose! – krzyknęłam i podeszłam do niej zanim złapali mojego brata. – Jeśli chcesz być sucha to lepiej odsuń się od fontanny.

– Dzięki, ale tobie bardziej radzę uważać. – powiedziała i odeszłyśmy.

– Co masz na myśli? – zapytałam nie wiedząc o co jej chodzi, ale nie zdążyła mi odpowiedzieć, ponieważ chłopaki właśnie wrzucili mojego brata do fontanny.

– Ha ha ha. – chłopaki zaczęli się z niego śmiać – Dobrze ci tak. – powiedział blondyn.

Wszyscy, którzy byli przy tym obecni wybuchli śmiechem. Gdy tak się śmialiśmy doszedł do nas Drew z kolegą i również zaczęli się śmiać z Matta, który wciąż był w fontannie.

– Może to cię czegoś nauczy braciszku!

– Szkoda, że nazywasz mnie tak tylko w takich sytuacjach lub gdy coś chcesz. – powiedział Mat i wyszedł z fontanny. – Kat, a może by tak przytulas? – zapytał i zaczął podchodzić do mnie z szeroko rozłożonymi ramionami.

– Ani się waż do mnie podchodzić. – powiedziałam, ale on szedł dalej, więc zaczęłam uciekać.

Złapał mnie po paru sekundach biegu. W końcu trenuje koszykówkę, więc ma lepszą kondycję niż ja i jest szybszy.

– Jesteś cały mokry. Puść mnie! – Mat zamiast mnie puścić, to przewiesił mnie przez swoje ramię i podszedł ze mną do naszych znajomych.

– Skoro skończyliście zabawę, to może przejdźmy do zapoznania. – powiedział Drew.

– To jeszcze nie koniec! Muszę się zemścić na naszej małej siostrzyczce. – powiedział Mat.

– Nie nazywaj mnie tak! Nie jestem mała! – powiedziałam, ale dotarł do mnie sens jego wcześniejszych słów. – Jak to zemścić? Przecież nic ci nie zrobiłam.

– A kto podsunął chłopakom wrzucenie mnie do fontanny?

– Zasłużyłeś. Ty pierwszy ich oblałeś wodą, a ja im tylko dałam pomysł.

– Więc ja też dam tylko komuś ten pomysł. – powiedział i uśmiechnął się chytrze. – Luke! Pozwól na chwilkę.

– Nie. Nie zrobisz tego. – powiedziałam, a w tym czasie podszedł do nas Luke z tym samym chytrym uśmieszkiem. – Luke. Proszę nie rób tego. Zobacz mam gips na ręku. – powiedziałam błagalnie. – Rose łap mój telefon. – powiedziałam i rzuciłam go Rose, ponieważ nie chciałam go zamoczyć.

– Nie zamoczysz go jeśli będziesz trzymać rękę w górze. – powiedział, wziął mnie na ręce w stylu panny młodej i wrzucił mnie do fontanny.

I znowu wszyscy zaczęli się śmiać. Tylko, że tym razem ze mnie.

– Dzięki tobie Luke jestem cała mokra. Po prostu świetnie. Przynajmniej gips się nie zamoczył.- powiedziałam – Teraz przynajmniej pomóż mi stąd wyjść. – powiedziałam i podniosłam rękę, aby mi pomógł, ale miałam także inny plan.

Podał mi rękę, a ja pociągnęłam go za nią tak, że teraz on również znajduje się w fontannie i jest cały mokry. Jednakże jest drobny szczegół. Luke właśnie zwisa nade mną, a ja leżę pod nim.

– Ty mała… – zaczął, ale mu przerwałam.

– Teraz jesteśmy kwita. – powiedziałam i się uśmiechnęłam.

– Lepiej stamtąd wyjdźcie, bo się przeziębicie. – powiedział Drew i podszedł do fontanny, aby pomóc mi wyjść.

– Czy wy nie powinniście być na lekcji?

– Powinniśmy, ale jeszcze się nie przedstawiliśmy. – powiedział kolega Drew.

– A więc… Ja mam na imię Chris, a ten blondyn obok mnie – Josh. 

– Mnie już zapewne znacie, ale się przedstawię. Mam na imię Kat i jestem siostrą tych idiotów za mną.

– To teraz nasza kolej. – powiedział kolega Drew – Mam na imię Evan.

– Miło mi was wszystkich poznać, ale idźcie już na lekcje.

– Okey. Idziemy. – powiedział Mat.

– Jeszcze jedno. – powiedział Evan – Do jakiego klubu się wybieramy? – zapytał.

– Do klubu o nazwie Ciel. – odpowiedziałam.

– Do zobaczenia u was w domu. – powiedzieli koledzy moich braci i poszli na lekcje.

– A więc to z nim idziesz do tego klubu? – Luke bardziej stwierdził niż zapytał. Był wkurzony.

– Tak. I jeszcze z moimi braćmi i ich kumplami, których właśnie poznałam.

– Ty sama z sześcioma facetami? – zapytał Kastiel.

– A kto powiedział, że będę sama? Rose! Idziesz dziś ze mną do klubu?

– No pewnie. Idę. – powiedziała, a Luke na nią spojrzał. – A czy Luke może z nami iść? – zapytała. Spojrzałam na niego.

– Jeśli chce to tak. Alex i Sam również.

– Gdzie się spotykamy? – zapytał Alex.

– Bądźcie o dziewiętnastej pod moim domem. Ja już muszę lecieć. Do zobaczenia. – powiedziałam i ruszyłam w stronę sklepu.

Po dziesięciu minutach byłam już na miejscu. Kupiłam kilka paczek chipsów, żelków, ciastek i kilka butelek napoju. Gdy miałam już wszystko poszłam do kasy, aby za wszystko zapłacić. W domu byłam po trzydziestu minutach. Zjadłam coś na szybko, a potem posprzątałam po skończonym posiłku. Poszłam do pokoju przygotować sobie ubrania na dzisiejszy wieczór.

~***~

Jest godzina osiemnasta czterdzieści pięć. Właśnie nanoszę ostatnie poprawki. Jestem już gotowa, więc schodzę na dół. W salonie siedzą gotowi chłopacy. Gdy weszłam do salonu ich wzrok skierował się na mnie. Pokiwali głowami z aprobatą.

Założyłam czarną sukienkę do połowy ud i czarne szpilki. Sukienka z tyłu miała całkiem spore wycięcie przez co miałam połowę nagich pleców.

– No siostra. – powiedział Mat.

– Pięknie wyglądasz. 

– Dziękuję. – powiedziałam i usłyszałam dzwonek do drzwi. – Pójdę otworzyć.

Otworzyłam drzwi, a w nich stała Rose z Lukiem, Alexem i Samem.

Rose była ubrana w czerwoną sukienkę do połowy ud i czarne szpilki.

– Cześć. – przywitałam się z nimi chociaż już się widzieliśmy.

– Cześć. – odpowiedzieli.

– Chłopaki! Wychodzimy! Chodźcie już!

– Idziemy! – odpowiedzieli.

Klub nie był daleko, więc stwierdziliśmy, że pójdziemy na piechotę. Po dwudziestu minutach byliśmy już na miejscu. O tej godzinie przed klubem nie było dużej kolejki i już po chwili byliśmy w środku. Zajęliśmy wolny stolik, który był największy.

– Co zamawiamy? – zapytałam gdy kelner podszedł do naszego stolika.

– Poprosimy osiem piw, dwa soki dla pań, a dla kolegi colę. To wszystko. – powiedział Drew po ‘obradach’.

Trzy godziny później…

Chłopcy są już po kilku piwach, ale nie są pijani. Na szczęście piją z umiarem. Po wypiciu kilku szklanek soku, muszę skorzystać z toalety.

– Rose. Idę do łazienki. Pójdziesz ze mną?

– Jasne. Miałam zapytać o to samo. – powiedziała i poszłyśmy.

Po dziesięciu minutach wyszłyśmy z łazienki, ale przypomniało mi się, że zapomniałam komórki. Położyłam ją obok umywalki.

– Rose. Muszę się wrócić do toalety.

– Coś się stało? Pomóc ci?

– Nie. Wszystko w porządku. Zostawiłam tam tylko komórkę. Możesz wrócić pierwsza. Ja pójdę po telefon i zaraz przyjdę do naszego stolika.

– Okey. – powiedziała i poszła, a ja wróciłam do toalety.

Wzięłam telefon i już miałam pociągnąć za klamkę, ale drzwi się otworzyły. Stało w nich dwóch chłopaków. Jednego skądś kojarzyłam, ale nie wiedziałam skąd.

– Czego tu chcecie? To damska toaleta.

– Och? Naprawdę? Jakoś nie zauważyliśmy. – powiedział jeden z chłopaków, a drugi zamknął drzwi na klucz.

Podchodzili coraz bliżej mnie. Cofałam się do tyłu dopóki nie dotknęłam plecami ściany.

– Czego ode mnie chcecie? – zapytałam.

– Chcemy się tylko trochę zabawić. – powiedział drugi.

Już wiem skąd kojarzyłam jednego z nich. To Roy. Jeden z kumpli Victora. Co on robi w Seattle?

– Nie poznajesz mnie Roy? – zapytałam, a on stał zdziwiony.

– No proszę. Nie poznałem cię Kat. Kto by się spodziewał, że spotkamy się w takim miejscu? – powiedział.

– Znasz ją? – zapytał drugi.

– Tak. To była dziewczyna mojego kumpla. Pamiętasz jeszcze Victora, prawda Kitty? – powiedział.

– Nie nazywaj mnie tak i nawet o nim nie wspominaj.

– W takim razie kontynuujmy to co przerwaliśmy. – powiedział drugi i przyparł mnie mocniej do ściany. Przyszpilił mi ręce nad głową tak, że nie mogę się nawet obronić. Dotykał mnie wszędzie. Włożył rękę pod moją sukienkę.

– Puszczaj mnie! Pomocy! – zaczęłam krzyczeć, ale to nic nie dało. Roy zatkał mi usta swoją ręką. A ten drugi chłopak zaczął całować moją szyję. Jego ręka pod moją sukienką wędrowała po całym moim ciele. On jest obrzydliwy. Wyrywałam mu się, ale tylko mocniej mnie przytrzymał.

– Najpierw ty się z nią zabaw, a potem będzie moja kolej. – powiedział Roy.

– Zgoda. – odpowiedział chłopak.

Chwilę przed obecnymi wydarzeniami…

Luke

Rose wróciła sama do naszego stolika.

– Gdzie jest Kat? Nie wróciła z tobą? – zapytałem.

– Nie. Zostawiła komórkę w łazience i po nią wróciła.

– Nie zostałaś z nią? – zapytał Mat.

– Chciałam, ale powiedziała, żebym poszła przed nią. Ale powinna już tu być. To dziwne, że jeszcze jej nie ma. – powiedziała – Pójdę sprawdzić. – dodała.

Rose

Skierowałam się w stronę toalet. Gdy byłam już pod drzwiami do damskiej toalety usłyszałam krzyki.

– Puszczaj mnie! Pomocy! – ktoś krzyczał. Zaraz… To przecież głos Di. Nacisnęłam klamkę. Zamknięte. Muszę iść szybko po chłopaków. Pobiegłam szybko do naszego stolika.

Luke

Rose wróciła przerażona.

– Chłopaki. Di potrzebuje pomocy. – powiedziała.

Gdy to usłyszałem od razu zerwałem się na równe nogi. To samo zrobili bracia Kat.

– Co się stało? – zapytałem.

– Ktoś chyba zamknął się z nią w damskiej toalecie. Gdy byłam pod drzwiami słyszałam jej krzyki. Chciałam wejść do środka, ale drzwi były zamknięte, więc od razu przybiegłam po was.

Gdy tylko to usłyszałem od razu pobiegłem w stronę toalet. Będąc pod drzwiami usłyszałem krzyki Kat.

– Jest w środku. Trzeba wyważyć drzwi. – powiedziałem, gdy chłopaki podbiegli do mnie.

Kat

Gdy blondyn rozsunął suwak mojej sukienki wiedziałam jak to się może skończyć jeśli nikt mi nie pomoże. Ugryzłam rękę Roya i znowu zaczęłam krzyczeć.

– Pomocy! Ratunku! Niech mi ktoś pomoże! – krzyczałam, ale Roy uderzył mnie z pięści w prawy policzek, a blondyn w lewy, a potem w brzuch. Siła ich uderzeń była duża. Jeszcze chwila i mogę stracić przytomność. Nie miałam już siły nawet krzyczeć, a co dopiero spróbować się wyrwać. Nagle ktoś wyważył drzwi i wszedł do środka. Roy i drugi chłopak odskoczyli ode mnie w wyniku czego upadłam na podłogę. Przed omdleniem zobaczyłam jeszcze tylko czarną czuprynę i te szare oczy.

Luke

Gdy wszedłem do środka i zobaczyłem Kat w tym stanie, miałem ochotę ich zabić. Gdy mnie zobaczyli od razu od niej odskoczyli w wyniku czego upadła na podłogę. Jej bracia i ich kumple zajęli się jej oprawcami, a ja od razu podbiegłem do Kat i oceniłem jej wygląd zewnętrzny. Oba policzki miała zaczerwienione. Suwak jej sukienki był rozsunięty. Zasunąłem go i założyłem na jej ramiona moją kurtkę. Wziąłem ją na ręce w stylu panny młodej. Gdy się odwróciłem zobaczyłem, że chłopaki skończyli już swoją robotę. Kat na chwilę odzyskała przytomność i jeden z tych chłopaków się odezwał.

– Miałem ci przekazać pewną wiadomość od niego, gdybym cię spotkał. „Niedługo się spotkamy, kotku”. – powiedział, a potem Mat uderzył go z pięści w twarz, przez co zemdlał.

– Dziękuję. – wyszeptała ledwo słyszalnie i ponownie zemdlała.

– Co z nią? – zapytał Drew.

– Nie widzę żadnych poważnych obrażeń na jej ciele.

– To dobrze. – powiedziała Rose, która już się uspokoiła i przestała płakać.

– Lepiej wracajmy już do domu. Kat musi odpocząć po tych wydarzeniach.

– To prawda. Wracajmy. – powiedział Mat.

Po dwudziestu minutach byliśmy już w ich domu. Poszedłem na górę położyć Kat do jej łóżka. Przykryłem ją kołdrą i zszedłem na dół. Na dole była tylko Rose, Alex, Sam oraz jej bracia.

– Co z nią? – zapytała Rose.

– Śpi.

– To dobrze. – powiedział Alex.

– Dzięki za pomoc Luke. – powiedział Drew.

– Nie ma sprawy. Chodźmy już lepiej do domu. Wszyscy musimy odpocząć.

– Masz rację. – powiedziała Rose.

– Dobranoc wszystkim. – powiedział Alex i wyszliśmy.

Po trzydziestu minutach marszu byłem pod swoim domem. Od razu skierowałem się do swojego pokoju. Zdjąłem ubrania i położyłem się na łóżko. Zacząłem rozmyślać o tym co wydarzyło się dzisiejszej nocy. Gdy tak o tym myślałem, to miałem ochotę zabić ich za to co zrobili i co chcieli zrobić Kat. Po paru minutach zasnąłem.

Autor Iviena
Opublikowano
Kategorie Romans
Odsłon 362
0

Komentarze

Bez komentarzy

Dodaj komentarz

error: Zawartość chroniona prawami autorskimi! Zakaz kopiowania!